Rozdział 25
*Ania*
No i znów kolejne dni
bez Madzi. Szkoda, że nie mogłyśmy wejść do niej. Dlatego wróciłyśmy do domu.
Tam czekało nas sprzątanie. Nie powiem bo był bałagan. Oczywiście pani Weronika
tylko umie siedzieć na kanapie, oglądać telewizje i patrzeć w telefon. Po
chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
Ja – zapraszałaś
kogoś?
W – niee.
Gdy otworzyłam drzwi
dostrzegłam wysokiego szatyna z bukietem kwiatów.
Sz – czy pani to Anna
Horan?
Nie powiem bo gdy
wypowiedział nazwisko strasznie mnie zamurowało.
Ja – tak, to ja.
Sz – to proszę tu
podpisać. Teraz te kwiaty należą do pani.
Byłam strasznie
ciekawa od kogo są te kwiaty. Gdy tylko chłopak odszedł zatrzasnęłam drzwi i
poleciałam do pokoju. Zaczęłam szukać jakiegoś liścika. Po kilku sekundach
znalazłam „dla pięknej dziewczyny, którą bardzo kocham. Niall”
W – co to za badyle?!
Ja – Badyle czy nie,
ważne, że dostałam je od Niall’a.
W – ależ to
romantyczne *powiedziała z sarkazmem* jemy coś?
Ja – możemy.
Poszłyśmy do kuchni i
zaczęłam sobie robić sałatke. Po kilku minutach była gotowa. Zjadłyśmy i
poszłam do siebie, aby wejść na laptopa. Pograłam sobie trochę i zeszłam.
Poszłam pooglądać telewizję wraz z Weroniką. Chwilę później pomyślałam, że może
byśmy wyskoczyły na miasto. Tak jak pomyślałam, tak zrobiłyśmy. Na mieście
pojechałyśmy pierw do parku, a następnie pochodzić po galerii. Oczywiście nie
obeszło się bez kupienia czegokolwiek. Ja kupiłam sobie bluzkę z krótkim
rękawkiem, a Weronika trampki. Po
zakupach pojechałyśmy na
shejka. Następnie udałyśmy się do domu. W drodze powrotnej zabrakło nam paliwa.
Ja – i co teraz?
W – nie wiem. Może
zadzwonimy po pomoc?
Ja – jaką?
W – tam gdzie no yyy
nie wiem.
Ja – no właśnie..
Po chwilach
zastanowienia pomyślałam, że może zadzwonię po pana Sama u którego zawsze
tankowałyśmy. Gdy pan przyjechał i zatankował podziękowałyśmy i odjechałyśmy.
Po przyjeździe położyłam się na łóżku. Chwilę potem dostałam sms’a od Niall’a.
Napisał w nim, że jednak wracają wcześniej, czyli dziś wieczorem i że Zayn
prosi aby nic nie mówić Weronice, ponieważ chce jej zrobić niespodziankę. Jak
zbliżał się wieczór, nie mogłam się doczekać aż zobaczę Niall’a. W końcu chyba
się doczekałam, ponieważ ktoś otworzył wejściowe, po chwili zobaczyłam
uśmiechniętego Niall’a i innych. Zayn po cichu wszedł na górę do Weroniki. Ja
zostałam z pozostałymi członkami zespołu. Zaczęliśmy rozmawiać jak było w
trasie i w ogóle.
*Weronika*
Gdy leżałam na łóżku
usłyszałam czyjeś kroki. Myślałam, że to Ania idzie do swojego pokoju. Lecz po
chwili na progu drzwi zobaczyłam stojącego Zayn’a. Wmurowało mnie, ale
podbiegłam do niego i przytuliłam się mocno.
Z – tęskniłaś?
Z – tęskniłaś?
Ja – bardzo!
Z – ja też!
Po kilku chwilach Zayn
popchnął mnie lekko na łóżko i zaczął łaskotać. Jak ja za nim tęskniłam.
Ja – dobra haha skończ! Haah opowiadaj lepiej jak haha było.
Ja – dobra haha skończ! Haah opowiadaj lepiej jak haha było.
No i Zayn zaczął
opowiadać. Powiedział, że nie obyło się bez stanika na scenie, co mnie wcale
nie zdziwiło. Po kilku minutach zeszliśmy na dół do reszty. Oczywiście uściski
muszą być. Szkoda tylko, że nie ma przy nas Madzi. Harry chciał jechać do niej,
ale powiedzieliśmy mu, że go dziś nie wpuszczą. Ale on oczywiście musiał
postanowić na swoim. Kilka minut po tym jak Hazza pojechał, Liam wpadł na
pomysł aby zrobić naleśniki. Nikt nie zaprzeczał, to wzięliśmy się za robienie
ciasta. Gdy „masa” była gotowa wlaliśmy ją na patelnie. 10 minut później już
wszystko było zrobione, więc wzięliśmy się a jedzenie. Oczywiście dla Niall’a
zrobiliśmy osobno, bo nasz głodomor jak zawsze by wszystko zjadł.
*Harry*
Cholerny lekarz! Co za
człowiek?! Ja chciałem tylko odwiedzić moją kochaną Madzię, ale nieeee! Więc
wróciłem do domu. Tam czekali na mnie przyjaciele i naleśniki. Za chwile Zayn
włączył jakiś horror. Po jego obejrzeniu każdy udał się do swojego pokoju spać.
Ja chciałem już jutro, ponieważ wtedy mnie może wpuszczą.
*Weronika*
Rano obudził mnie
hałas dochodzący z dołu. Powolnym ruchem ruszyłam na dół. Co się okazało to to,
że Liam naprawiał szafkę, w której spadły drzwiczki. Dobra chociaż tyle, że
obudził mnie po 11:00. Z dworu przyszedł Zayn.
Ja – co Ty tam robiłeś
kochanie?
Z – słońce pomyśl
logicznie. Co ja mogłem robić?
Ja – aaaaaaaa! Już
wiem.
Ahh ten mój słodziak.
Co ja bym bez niego zrobiła? Nie wiem co bym zrobiła gdybym znów tylko mogła
widzieć go na zdjęciach. Pewnie bym się zdenerwowała jak zawsze, zresztą.
L – kto jedzie ze mną do Mcdonallda ?
L – kto jedzie ze mną do Mcdonallda ?
Po tych słowach każdy
podniósł rękę. Ja poszłam się ubrać bo oczywiście nie zrobiłam tego wcześnie.
Po 30 minutach staliśmy już w kolejce. Dobrze, że nie była duża. Każdy zamówił
sobie frytki, tylko Niall 2 czisburgery, 3 hamburgery i duże frytki. Nie wiem
jak on może tyle jeść. Znów musiały pojawić się fanki. Chwilę potem zadzwonił
do Zayn’a telefon. Gdy odłożył słuchawkę powiedział, że jutro mamy mieć wywiad.
Mamy czyli ja i Ania. No i jak Madzia wyjdzie ze szpitala to i ona. Ja wraz z
Anią i Harry’m pojechaliśmy sprawdzić co słychać u Madzi. Jak dojechaliśmy na
szczęście mogliśmy wejść. A co lepsze to to, że Madzia wyjdzie dziś wieczorem
ze szpitala. Posiedzieliśmy trochę i zbieraliśmy się powoli do domu. Harry chciał
zostać, więc go nie zmuszałam aby jechał. Później miał do nas zadzwonić abyśmy
po nich przyjechaliśmy. W domu czekał na nas duży bałagan. Czy nie można ich
zostawić samych? Od razu musiały po całym domu latać pióra z poduszek? Co za
głupki! Ale i tak ich kocham! A zwłaszcza tego bruneta aww! Musieliśmy ich
złapać i kazać im posprzątać, oczywiście lenie musiały zadzwonić po ekipe
sprzątającą, ponieważ im się nie chciało.
*Liam*
Jakoż jestem
najmądrzejszy powinienem był tego zabronić, ale również mi się zrobił mózg
wielkości tic-taka.
Ja – Dziewczyny nie
denerwujcie się tylko opowiadajcie co ciekawego było u Madzi. No i gdzie
zgubiłyście Harrego.
A – U Madzi w
porządku, dziś wieczorem ma wyjść. A Harry? Jest razem z nią i ma razem z nią
wrócić.
W – Ojj ja też bym
chciała mieć takiego chłopaka co by był przy mnie zawsze, natomiast mam takiego
co zamiast mózgu ma mięso mielone.
Z – ale i tak go
kochasz
W – ojjj tak!
*Ania*
Po naszych pięknych
dialogach włączyliśmy telewizje. Przełączyłam na vive. Akurat lecieli 1D what
makes you beautiful. W trakcie słuchania chłopcy zaczęli skakać i śpiewać.
Wtedy ja zaczęłam zastanawiać się z kim ja się zadaje.
______________________________
Siemka : D.
Macie rozdział : ) Chyba najdłuższy : )
Macie rozdział : ) Chyba najdłuższy : )
Trochę się namęczyłam : ).
Jeśli chcecie być na bieżąco obserwujcie mnie na
Jeśli chcecie być na bieżąco obserwujcie mnie na
TWITTERZE : )