środa, 30 maja 2012

Rozdział 25 : )


Rozdział 25
*Ania*
No i znów kolejne dni bez Madzi. Szkoda, że nie mogłyśmy wejść do niej. Dlatego wróciłyśmy do domu. Tam czekało nas sprzątanie. Nie powiem bo był bałagan. Oczywiście pani Weronika tylko umie siedzieć na kanapie, oglądać telewizje i patrzeć w telefon. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
Ja – zapraszałaś kogoś?
W – niee.
Gdy otworzyłam drzwi dostrzegłam wysokiego szatyna z bukietem kwiatów.
Sz – czy pani to Anna Horan?
Nie powiem bo gdy wypowiedział nazwisko strasznie mnie zamurowało.
Ja – tak, to ja.
Sz – to proszę tu podpisać. Teraz te kwiaty należą do pani.
Byłam strasznie ciekawa od kogo są te kwiaty. Gdy tylko chłopak odszedł zatrzasnęłam drzwi i poleciałam do pokoju. Zaczęłam szukać jakiegoś liścika. Po kilku sekundach znalazłam „dla pięknej dziewczyny, którą bardzo kocham. Niall”
W – co to za badyle?!
Ja – Badyle czy nie, ważne, że dostałam je od Niall’a.
W – ależ to romantyczne *powiedziała z sarkazmem* jemy coś?
Ja – możemy.
Poszłyśmy do kuchni i zaczęłam sobie robić sałatke. Po kilku minutach była gotowa. Zjadłyśmy i poszłam do siebie, aby wejść na laptopa. Pograłam sobie trochę i zeszłam. Poszłam pooglądać telewizję wraz z Weroniką. Chwilę później pomyślałam, że może byśmy wyskoczyły na miasto. Tak jak pomyślałam, tak zrobiłyśmy. Na mieście pojechałyśmy pierw do parku, a następnie pochodzić po galerii. Oczywiście nie obeszło się bez kupienia czegokolwiek. Ja kupiłam sobie bluzkę z krótkim rękawkiem, a Weronika trampki.  Po zakupach               pojechałyśmy na shejka. Następnie udałyśmy się do domu. W drodze powrotnej zabrakło nam paliwa.
Ja – i co teraz?
W – nie wiem. Może zadzwonimy po pomoc?
Ja – jaką?
W – tam gdzie no yyy nie wiem.
Ja – no właśnie..
Po chwilach zastanowienia pomyślałam, że może zadzwonię po pana Sama u którego zawsze tankowałyśmy. Gdy pan przyjechał i zatankował podziękowałyśmy i odjechałyśmy. Po przyjeździe położyłam się na łóżku. Chwilę potem dostałam sms’a od Niall’a. Napisał w nim, że jednak wracają wcześniej, czyli dziś wieczorem i że Zayn prosi aby nic nie mówić Weronice, ponieważ chce jej zrobić niespodziankę. Jak zbliżał się wieczór, nie mogłam się doczekać aż zobaczę Niall’a. W końcu chyba się doczekałam, ponieważ ktoś otworzył wejściowe, po chwili zobaczyłam uśmiechniętego Niall’a i innych. Zayn po cichu wszedł na górę do Weroniki. Ja zostałam z pozostałymi członkami zespołu. Zaczęliśmy rozmawiać jak było w trasie i w ogóle.
*Weronika*
Gdy leżałam na łóżku usłyszałam czyjeś kroki. Myślałam, że to Ania idzie do swojego pokoju. Lecz po chwili na progu drzwi zobaczyłam stojącego Zayn’a. Wmurowało mnie, ale podbiegłam do niego i przytuliłam się mocno.
Z – tęskniłaś?
Ja – bardzo!
Z – ja też!
Po kilku chwilach Zayn popchnął mnie lekko na łóżko i zaczął łaskotać. Jak ja za nim tęskniłam.
Ja – dobra haha skończ! Haah opowiadaj lepiej jak haha było.
No i Zayn zaczął opowiadać. Powiedział, że nie obyło się bez stanika na scenie, co mnie wcale nie zdziwiło. Po kilku minutach zeszliśmy na dół do reszty. Oczywiście uściski muszą być. Szkoda tylko, że nie ma przy nas Madzi. Harry chciał jechać do niej, ale powiedzieliśmy mu, że go dziś nie wpuszczą. Ale on oczywiście musiał postanowić na swoim. Kilka minut po tym jak Hazza pojechał, Liam wpadł na pomysł aby zrobić naleśniki. Nikt nie zaprzeczał, to wzięliśmy się za robienie ciasta. Gdy „masa” była gotowa wlaliśmy ją na patelnie. 10 minut później już wszystko było zrobione, więc wzięliśmy się a jedzenie. Oczywiście dla Niall’a zrobiliśmy osobno, bo nasz głodomor jak zawsze by wszystko zjadł.
*Harry*
Cholerny lekarz! Co za człowiek?! Ja chciałem tylko odwiedzić moją kochaną Madzię, ale nieeee! Więc wróciłem do domu. Tam czekali na mnie przyjaciele i naleśniki. Za chwile Zayn włączył jakiś horror. Po jego obejrzeniu każdy udał się do swojego pokoju spać. Ja chciałem już jutro, ponieważ wtedy mnie może wpuszczą.
*Weronika*
Rano obudził mnie hałas dochodzący z dołu. Powolnym ruchem ruszyłam na dół. Co się okazało to to, że Liam naprawiał szafkę, w której spadły drzwiczki. Dobra chociaż tyle, że obudził mnie po 11:00. Z dworu przyszedł Zayn.
Ja – co Ty tam robiłeś kochanie?
Z – słońce pomyśl logicznie. Co ja mogłem robić?
Ja – aaaaaaaa! Już wiem.
Ahh ten mój słodziak. Co ja bym bez niego zrobiła? Nie wiem co bym zrobiła gdybym znów tylko mogła widzieć go na zdjęciach. Pewnie bym się zdenerwowała jak zawsze, zresztą.
L – kto jedzie ze mną do Mcdonallda ?
Po tych słowach każdy podniósł rękę. Ja poszłam się ubrać bo oczywiście nie zrobiłam tego wcześnie. Po 30 minutach staliśmy już w kolejce. Dobrze, że nie była duża. Każdy zamówił sobie frytki, tylko Niall 2 czisburgery, 3 hamburgery i duże frytki. Nie wiem jak on może tyle jeść. Znów musiały pojawić się fanki. Chwilę potem zadzwonił do Zayn’a telefon. Gdy odłożył słuchawkę powiedział, że jutro mamy mieć wywiad. Mamy czyli ja i Ania. No i jak Madzia wyjdzie ze szpitala to i ona. Ja wraz z Anią i Harry’m pojechaliśmy sprawdzić co słychać u Madzi. Jak dojechaliśmy na szczęście mogliśmy wejść. A co lepsze to to, że Madzia wyjdzie dziś wieczorem ze szpitala. Posiedzieliśmy trochę i zbieraliśmy się powoli do domu. Harry chciał zostać, więc go nie zmuszałam aby jechał. Później miał do nas zadzwonić abyśmy po nich przyjechaliśmy. W domu czekał na nas duży bałagan. Czy nie można ich zostawić samych? Od razu musiały po całym domu latać pióra z poduszek? Co za głupki! Ale i tak ich kocham! A zwłaszcza tego bruneta aww! Musieliśmy ich złapać i kazać im posprzątać, oczywiście lenie musiały zadzwonić po ekipe sprzątającą, ponieważ im się nie chciało.
*Liam*
Jakoż jestem najmądrzejszy powinienem był tego zabronić, ale również mi się zrobił mózg wielkości tic-taka.
Ja – Dziewczyny nie denerwujcie się tylko opowiadajcie co ciekawego było u Madzi. No i gdzie zgubiłyście Harrego.
A – U Madzi w porządku, dziś wieczorem ma wyjść. A Harry? Jest razem z nią i ma razem z nią wrócić.
W – Ojj ja też bym chciała mieć takiego chłopaka co by był przy mnie zawsze, natomiast mam takiego co zamiast mózgu ma mięso mielone.
Z – ale i tak go kochasz
W – ojjj tak!
*Ania*
Po naszych pięknych dialogach włączyliśmy telewizje. Przełączyłam na vive. Akurat lecieli 1D what makes you beautiful. W trakcie słuchania chłopcy zaczęli skakać i śpiewać. Wtedy ja zaczęłam zastanawiać się z kim ja się zadaje. 
______________________________
Siemka : D.
Macie rozdział :  ) Chyba najdłuższy :  )
Trochę się namęczyłam :  ).
Jeśli chcecie być na bieżąco obserwujcie mnie na
TWITTERZE :  ) 

środa, 23 maja 2012

Rozdział 24


Rozdział 24
Chciała abym pojechała z nią po nowe spodnie. Oczywiście się zgodziłam. Na miejscu pokazała mi te zajebiste spodnie. Oczywiście czarne z dziurami tylko, że teraz krótkie. Nie powiem bo mi się straszliwie podobały. Chciałam również je sobie kupić. Niestety były tylko jedne. Po wróceniu ze sklepu do domu, zrobiłyśmy sobie we trzy pizze. Tak pięknie pachniała, ale musiałyśmy niestety czekać dwie godziny. W czasie gdy pizza się piekła w piekarniku grałyśmy w eurobiznes.
*Weronika*
Jak ja nie cierpię czekać! A zwłaszcza na pysznie pachnącą pizze! Jej zapach był taki smaczny. Ale jeszcze godzina i pięćdziesiąt osiem minut! To było straszne. Jak zawsze gdy grałam w eurobiznes wykupiłam połowę państw.
*Dwie godziny później*
Jest! W końcu dzień dzwonka od piekarnika! Byłam strasznie zadowolona! W końcu pizza była gotowa. Po włożeniu kawałka na talerze, nie zwracałam uwagi na to, że nie da się jej zjeść, ponieważ jest gorąca i tak ją jadłam. W ręcz przeciwnie! Żarłam ją… Gdy już się skończyłam poszłam po dokładkę. No jasne, tyle jem, a później narzekam jaka jestem gruba. Super. No ale niestety, pięknie pachnącej jak i wyglądającej pizzy nie da się oprzeć. Gdy pizza się skończyła poszłam do swojego pokoju i weszłam na komputer. Na twitterze popisałam sobie z różnymi dziewczynami i zeszłam. Była godzina już 23:48 więc poszłam się kąpać. Po kąpieli wysuszyłam sobie włosy i położyłam się spać. Szybko zasnęłam. Rano obudził mnie telefon od Zayn’a.
Z – cześć kochanie. Wstał już mój skarbek?
Ja – tak jak by – odpowiedziałam zaspanym głosem.
Z – obudziłem Cię prawda?
Ja – niee.
Z – aha, przepraszam kochanie.
Ja – spoko. Dobra wstaje.  Zrobie sobie coś do jedzenia. (zeszłam na dół) czekaj wezmę na głośnik.
Z – okej.
Zrobiłam sobie jedzenie i nadal rozmawiałam z Zayn’em. Jak skończyłam poszłam do siebie do pokoju.  Weszłam na komputer i patrzyłam co nowego się dzieje. Oczywiście nic… Ale okej.
*Madzia*
Gdy wstałam zjadłam śniadanie, ubrałam się i wyszłam się przejść. Oczywiście nie poinformowałam o tym dziewczyn. Był straszny upał. Niestety nie miałam co robić w domu, więc poszłam się przejść. Nagle zrobiło mi się słabo. Napisałam na szybko sms’a do Weroniki :
„ Jestem w parku, przyjedź szybko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”
*Ania*
Jak spałam przyleciała do mnie Weronika. Zaczęła skakać po moim łóżku i mnie budzić.
W – wstawaj! Z Madzią coś się dzieje!
Ja – Co?! Jak to!
Wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Po 5 minutach byłam gotowa. Pojechałyśmy we wskazane miejsce. Tam zastałyśmy Madzie leżącą, nieprzytomną na ziemi. Podbiegłam do niej a Weronika dzwoniła po pogotowie. Była cała blada a z nosa leciała jej krew. Jak pogotowie przyjechało jeden z lekarzy powiedział, że to oznaka raka i że nie powinna w taki upał chodzić po dworze jeszcze słońcu. Zabrali ją do szpitala. My pojechałyśmy własnym samochodem. W drodze napisałam sms’a do Harrego:
„ Cześć Harry, przepraszam, ze Ci przeszkadzam, ale chciałam Cię poinformować o tym,  że Madzia jest w szpitalu.”
*Weronika*
Jak dojechałyśmy do szpitala Madzie wzięli do pokoju na badania. Nam kazał lekarz zaczekać. Oczywiście ja nie mogłam się doczekać wyników.  Po godzinie lekarz oznajmił, że Madzia będzie musiała mieć operacje. 
_______________________
W końcu jest :  )
Mam nadzieję, ze się podoba :  )
Jeśli chcesz być na bieżąco obserwuj
mnie na TWITTERZE.
Zapraszam również na mojego drugiego
BLOGA z opowiadaniami :  )

wtorek, 8 maja 2012

Kilka informacji : )

Cześć :  ) Chciałabym was zaprosić na mojego drugiego bloga o opowiadaniach również o One Direction :  ) KLIK  Mam nadzieję, że was przybędzie trochę tak jak tu :  ) Miłego wieczoru! A i rozdział hmmm. Myśle właśnie nad nim. Jestem w trakcie pisania. Jutro jest plastyka więc pewnie nadrobię :  ) Więc trzymajcie się i wchodźcie również na tego mojego nowego bloga :  ) Miłego wieczoru : )

czwartek, 3 maja 2012

Rozdział 23 : )


Rozdział 23
W zasadzie to ja też mu współczułam. Trochę mi było źle, że tak go oskarżyłam bez niczego. Przecież to było jasne, że nie byłby taki głupi. Jakoś zrobiłam się senna. Położyłam się spać i obudziłam się o 18:00. Miałam dziwny sen. Byłam w nim w ciąży. Ale to tylko głupi sen. Po Ani jakoś śladu nie było widać. Poszłam sprawdzić czy jest może i siebie. Weszłam, Ania spała. Nie chcąc ją budzić wyszłam po cichu z jej pokoju i zeszłam na dół, aby coś zjeść bo zgłodniałam. Po zrobieniu sobie naleśników włączyłam telewizor. Jak zwykle nic ciekawego, Była reklama jakiegoś horroru, który jest za 3 tygodnie w kinach.
*Ania*
Jak wstałam była godzina 20:35, chodź i tak byłam strasznie senna. Chciałam aby szybko skończył się ten dzień, ponieważ jutro Weronika wychodzi ze szpitala. Więc gdy tylko zjadła coś, a to coś to była pizza z zamrażalnika, położyłam się znów spać. Widziałam, że Madzia również spała. Tylko, że przed telewizorem. Byłysmy strasznie zmęczone. W końcu ja spałam tylko może 3 godziny. Madzia pewnie też coś takiego. Ale nie wnikałam. Jak poszłam wreszcie spać to wstałam grubo po 8:00. Zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Ku mojemu zdziwnieniu przy stole siedziała Weronika. Miała rękę w bandażu. Ale co się dziwić. Pewnie by zakażenie się nie wdało. Podeszłam i oczywiście uściskałam przyjaciółkę. Zaczęła mi się skarżyć jakie są w szpitalu nie wygodne łóżka. Leń patentowany. Ale to w końcu Weronika. Zaczęła mi mówić też jaka ona jest głupia, że uwierzyła tamtej osobie. Cieszyła się, że to nie jest prawda. Ja też się cieszyłam. Niall jakoś się do mnie nie odzywał więc gdy zjadłam, napisałam do niego smsa. Tak jakoś się domyślałam. Nie odpisał mi. Pewnie był zajęty. Po chwili do kuchni weszła zaspana Madzia. Ucieszyła się na widok Weroniki. Od razu zaczęła pytać jak się czuje, jak ręka i czy wygodne łóżka, bo jej dogodzić to… Na szczęście wszystko z ręką okej tylko pewnie zostanie duża blizna.
*Madzia*
Chyba wstałam dziś lewą nogę, ponieważ nie miałam wcale humoru i miałam ochotę się ze wszystkimi kłócić. Tak jakoś brak Harrego źle na mnie działa. Miałam nadzieję, że te dwa tygodnie miną szybko. Bez Harrego mi się nudziło. Nawet nie mogłam z nim popisać, ponieważ był zajęty…Szkoda. Po chwili włączyłam telewizor. Przeleciałam wszystkie kanały, ale nic nie było co by mnie zainteresowało. W końcu po długim oczekiwaniu na vivie lecieli 1D z piosenką What Makes You Beautiful. Zaczęłam płakać jak mała dziewczynka. Strasznie za Stylesem tęskniłam. W końcu zadzwonił do mnie. Akurat przy swojej końcowej solówce.
H – cześć kochanie. Co słychać u mojego skarba?
Ja – witaj skarbie. Wszystko dobrze a u mojego?
H – Też wszystko okej. Jedziemy właśnie na pierwszy koncert.
Ja – o to fajnie. Pozdrów chłopców.
H – ok. (chłopcy Madzia was pozdrawia. Oni Ciebie też. Dobra kochanie, ja musze kończyć.
Ja – okej. Kocham Cię. Pa skarbie.
No i koniec rozmowy. Dobrze było usłyszeć jego głos. Chyba go ściągnęłam myślami. Po chwilowym myśleniu usłyszałam głos wołającej mnie Weroniki. 
_______________________________________\
Siemka :  ). Sorrki, że taki krótki. Pisałam to na telefonie wszystko :  )
Ponieważ byłam u sióstr. Jutro też jadę :  ) Na weekend oczywiście :  )
Zajęło mi to na telefonie 2 mmsy i 1 notatkę :  ). Starałam się :  ) 
Dobra jak będę u sióstr to będę pisać  : )
Dobra teraz idę suszyć włosy :  )
Branoc <3
A i mam nadzieję, że się podoba :  )
Jeśli chcecie być na bieżąco obserwujcie mnie na twitterze