Rozdział 29
*Weronika*
Ale ten Zayn jest
kochany ! Siedzi caly czas przy mnie .
Chodź widze jaki on
jest zmęczony, to i tak się wypiera .
Ale to jest słodkie .
Chciałam, aby chodź na
chwile poszedł do domu
, ale on NIE !
Chodził tylko do
ubikacji,
dla mnie coś do jedzenia lub picia .
Był przy mnie cały czas.
Naprawdę było mi miło, tylko, że miałam małe
wyrzuty sumienia, ponieważ Zayn
przeze mnie był strasznie nie wyspany .
Ale on nadal tego nie umiał zrozumieć.
Z - poczekaj kochanie ide do ubikacji . Chcesz coś ?
W - tak papier toaletowy haha nie no nic skarbie .
Z - dobra wode Ci wezmę .
Boziuu jaki on jest nie rozumny , a jaki kochany .
Gdy wrócił, przyniósł mi nie tylko wode, ale jeszcze jabłko, pomarańcze,
banany, jakiegoś małego batona, jogurt i arbuza .
W - Zayn hahhaahaha przecież ja nic nie chciałam .
Z - ale masz i nie gadaj !
W - dobrze przepraszam .
Po chwili Zayn nachylił się nade mną i dał mi buzi .
W – kochanie idź do
domu, wyśpij się i przyjdź .
Z – nie ja Cię nie
opuszczę .
W – nie będzie
wszystko okej . Zayn bo się do ciebie już nie odezwe słońce
Ty moje no!
Z – no dobrze !
Przytuliłam się do
niego jak najmocniej mogłam . W końcu wyszedł
. Tzn. myślałam, że wyszedł,
ponieważ cały czas się wracał .
Lecz w końcu gdy na
serio wyszedł zamknęłam oczy i zasnęłam .
_____________________________________
Dobra jest 29 rozdział, miał być gdy będzie 5 komów i 2 obserwatorów, ale no
niestety miałam inny pomysł . Teraz tu wpieprze jeszcze epilog : )
EPILOG .
*Kilka godzin później *
*Zayn*
Postanowiliśmy iść na odwiedziny do Weroniki wszyscy razem .
Gdy wszedłem Weronika jeszcze spała .
Z – wstawaj kochanie !
*chwile potem *
Z - ejj słońce !
Nachyliłem się nad nią trochę .
Z – BOŻE ! Ona nie oddycha ! Wzywajcie lekarze ! Boże kochanie ! Ejj obudź się !
*Madzia*
Ja już miałam łzy w oczach .
Zayn przytulił się do niej i zaczął płakać .
Gdy przybiegł lekarz, okazało się, że Weronika tego wypadku nie przeżyła .
Po tym co usłyszałam przytuliłam się mocno do Harrego i zaczęłam płakać na jego koszuli .
Z – jak to ? Przecież kilka godzin temu jeszcze żyła !
Lekarz – przykro mi .
Zayn najgorzej to przyjął, ponieważ wybiegł z pokoju .
Louis postanowił iść za nim aby nie zrobił nic głupiego .
Lou – Ejj Zayn poczekaj !
Z – na co ? Moje życie bez niej nie ma już sensu !
______________________
Krótki rozdział jak i krótki epolog : )
Dobra zapraszam wan na moje nowe opowiadania jeśli
jesteście zainteresowani : )
Obserwujcie i komentujcie : )
Odwdzieczę sie : )
biedny Zayn...;( nie wiem co napisać więc [*]W.
OdpowiedzUsuńHah : *
UsuńZapraszam na nowego bloga : )
Możesz zaobserwować, będę wdzięczna : *