Rozdział 24
Chciała abym pojechała
z nią po nowe spodnie. Oczywiście się zgodziłam. Na miejscu pokazała mi te
zajebiste spodnie. Oczywiście czarne z dziurami tylko, że teraz krótkie. Nie
powiem bo mi się straszliwie podobały. Chciałam również je sobie kupić.
Niestety były tylko jedne. Po wróceniu ze sklepu do domu, zrobiłyśmy sobie we
trzy pizze. Tak pięknie pachniała, ale musiałyśmy niestety czekać dwie godziny.
W czasie gdy pizza się piekła w piekarniku grałyśmy w eurobiznes.
*Weronika*
Jak ja nie cierpię
czekać! A zwłaszcza na pysznie pachnącą pizze! Jej zapach był taki smaczny. Ale
jeszcze godzina i pięćdziesiąt osiem minut! To było straszne. Jak zawsze gdy
grałam w eurobiznes wykupiłam połowę państw.
*Dwie godziny później*
Jest! W końcu dzień
dzwonka od piekarnika! Byłam strasznie zadowolona! W końcu pizza była gotowa.
Po włożeniu kawałka na talerze, nie zwracałam uwagi na to, że nie da się jej
zjeść, ponieważ jest gorąca i tak ją jadłam. W ręcz przeciwnie! Żarłam ją… Gdy
już się skończyłam poszłam po dokładkę. No jasne, tyle jem, a później narzekam
jaka jestem gruba. Super. No ale niestety, pięknie pachnącej jak i wyglądającej
pizzy nie da się oprzeć. Gdy pizza się skończyła poszłam do swojego pokoju i
weszłam na komputer. Na twitterze popisałam sobie z różnymi dziewczynami i
zeszłam. Była godzina już 23:48 więc poszłam się kąpać. Po kąpieli wysuszyłam
sobie włosy i położyłam się spać. Szybko zasnęłam. Rano obudził mnie telefon od
Zayn’a.
Z – cześć kochanie.
Wstał już mój skarbek?
Ja – tak jak by –
odpowiedziałam zaspanym głosem.
Z – obudziłem Cię
prawda?
Ja – niee.
Z – aha, przepraszam
kochanie.
Ja – spoko. Dobra
wstaje. Zrobie sobie coś do jedzenia.
(zeszłam na dół) czekaj wezmę na głośnik.
Z – okej.
Zrobiłam sobie
jedzenie i nadal rozmawiałam z Zayn’em. Jak skończyłam poszłam do siebie do
pokoju. Weszłam na komputer i patrzyłam
co nowego się dzieje. Oczywiście nic… Ale okej.
*Madzia*
Gdy wstałam zjadłam
śniadanie, ubrałam się i wyszłam się przejść. Oczywiście nie poinformowałam o
tym dziewczyn. Był straszny upał. Niestety nie miałam co robić w domu, więc
poszłam się przejść. Nagle zrobiło mi się słabo. Napisałam na szybko sms’a do
Weroniki :
„ Jestem w parku,
przyjedź szybko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”
*Ania*
Jak spałam przyleciała
do mnie Weronika. Zaczęła skakać po moim łóżku i mnie budzić.
W – wstawaj! Z Madzią
coś się dzieje!
Ja – Co?! Jak to!
Wyskoczyłam z łóżka i
pobiegłam do łazienki. Po 5 minutach byłam gotowa. Pojechałyśmy we wskazane
miejsce. Tam zastałyśmy Madzie leżącą, nieprzytomną na ziemi. Podbiegłam do
niej a Weronika dzwoniła po pogotowie. Była cała blada a z nosa leciała jej
krew. Jak pogotowie przyjechało jeden z lekarzy powiedział, że to oznaka raka i
że nie powinna w taki upał chodzić po dworze jeszcze słońcu. Zabrali ją do
szpitala. My pojechałyśmy własnym samochodem. W drodze napisałam sms’a do
Harrego:
„ Cześć Harry,
przepraszam, ze Ci przeszkadzam, ale chciałam Cię poinformować o tym, że Madzia jest w szpitalu.”
*Weronika*
Jak dojechałyśmy do
szpitala Madzie wzięli do pokoju na badania. Nam kazał lekarz zaczekać. Oczywiście
ja nie mogłam się doczekać wyników. Po
godzinie lekarz oznajmił, że Madzia będzie musiała mieć operacje.
_______________________
W końcu jest : )
Mam nadzieję, ze się podoba : )
Jeśli chcesz być na bieżąco obserwuj
mnie na TWITTERZE.
Zapraszam również na mojego drugiego
Zapraszam również na mojego drugiego
BLOGA z opowiadaniami : )
fajny rozdział! :)
OdpowiedzUsuńPisz częściej xx
OdpowiedzUsuńspoko rozdział
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie http://fifi1d.blogspot.com