Rozdział 20
Spakowałam :Bluzki, bluzy, buty i inne rzeczy tak jak i moje dwa telefony, laptopa, wszystkie ładowarki. No i wszystko co było moje. Dobrze, że miałam jedną zapasową walizkę. Gdy już byłyśmy gotowe przed domem stał bus. Jeden pan schował nasze walizki a my usiadłyśmy koło chłopców.
L – mamy dom. Jest fajny. Jest 10 pokoi więc się mam nadzieję pomieścimy.
N – ale będzie party hard!
W – Niall!
N – no dobra.
Na miejscu byliśmy po 35 minutach. Wysiedliśmy. Zobaczyłam piękny dom. Miałam teraz nadzieję, że Karol mnie znów nie znajdzie. Weszliśmy do środka. Było pięknie. Pokoje były super. Duże i przytulne. Taka była kolejność jaką właśnie ustaliliśmy : Liam, Louis, Harry, Madzia, Niall, Ania, Zayn i ja. Ciekawe jak to będzie mieszkać z takimi wariatami. Po rozpakowaniu swoich rzeczy, poukładałam sobie rzeczy w garderobie. Była duża i fajna. Usłyszałam krzyk Louis’a z dołu
Lou – LUDZIE CHODŹCIE TU!
Wszyscy zeszliśmy tak jak kazał pan Tomlinson.
L – co jest Lou?
Lou – skandal! Po prostu skandal! Nie ma marchewki! Ani jednej! Rozumiecie?! Jedziemy na zakupy! Raz dwa! Pokupujemy to co chcemy! Szybko do samochodu!
Z – skończyłeś już gadać?
Lou- w zasadzie.
J – to dobrze. Dobra Lou ma racje. Chodźcie na te zakupy.
Ruszyliśmy na zakupy. Koło supermarketu byliśmy po 15 minutach. Zaczęliśmy pakować to co nam wpadło do rąk. Zapełniliśmy 3 duże koszyki. Jeszcze nie te co się nosi tylko te na kółkach. Między innymi kupiliśmy : ser, szynkę, mleko, płatki (bez których nie mogę żyć), marchewki, jabłka, banany, budynie, kiśle i wiele, wiele więcej. Różne napoje i takie tam. Oczywiście musieliśmy kupić proszki do pranie i różne chemiczne rzeczy. Po zakupach ruszyliśmy w stronę domu. Zatrzymaliśmy się na stacji paliw i Harry (który prowadził) zatankował. W domu byliśmy za dziesięć 12. Rozpakowaliśmy zakupy i chłopcy zadzwonili po gosposie. Posprzątała nam trochę dom. Chodź był nowy, ale kurzu pełno. Hazza postanowił nam coś ugotować. Madzia mu tam pomagała trochę. Ale większość zrobił sam. Wymodził naleśniki + gofry z bitą śmietaną, toffi, czekoladą po prostu jak kto woli. W ciągu 12 minut Niall już zjadł 6 naleśników i 3 gofry.
*Ania*
Mój głodomor –
pomyślałam. Zawsze głodny. Ta przeprowadzka nawet dobry pomysł. Świetny dom no i mieszkamy wraz z chłopcami. Chodź to będzie pewnie ciężko, ale ok. Wiem, że musi być pełna lodówka dla Niall’a półki wypchane marchewkami dla Louis’a a piekarnik cały w kurczaku dla zayn’a tak jak i również nie może być łyżek w szufladach, ponieważ Liam no i koszyk pełen bananów dla Harrego. Po prostu świetnie. Ale w końcu moim największym marzeniem było to aby mieszkać wraz z całą grupą One Direction. Jeszcze być z Niall’em. No i to się spełniło. Po zjedzeniu takiego niby obiadu, zagraliśmy sobie w eurobiznes. Oczywiście w pary, ponieważ brakowało pionków i kasy. Gdy już nas to znudziło, ponieważ było dużo do zapłaty i różnych takich jak to w eurobiznesie, to zaczęliśmy grać w pokera. Nawet ok mi szło, chodź nie umiałam w to grać. Pograliśmy tak troszkę, ale z racji tego, że ja, Madzia i Weronika nie umiałyśmy w to grać więc chłopcy wymyślili gre w kenta, którą dobrze znałyśmy jeszcze z Polski. Byliśmy w parach : Zayn Weronika, Niall ja, Madzia Harry no i oczywiście Louis i Liam. Niestety Liam i Louis przegrali pierwsi i mieli zrobić kolacje. Po godzinnej grze, Hazza wraz z Madzią pojechali do wypożyczalni filmów, po jakiś film. Przyjechali może za pół godziny. Przywieźli jakiś horror połączony z komedią, który trwał godzinę i dwadzieścia minut. Oczywiście nie obeszło się bez popcornu i marudzenia Niall’a, że jest głodny. Gdy film się skończył, chłopcy wymyślili, żebyśmy pojechali na kręgielnię i się trochę rozerwały. Więc ruszyliśmy w drogę. Na miejscu okazało się, że niestety kręgielnia dziś nie czynna. Więc Louis wymyślił abyśmy pojechali na basen. Więc wróciliśmy się do domu, po stroje kąpielowe i pojechaliśmy na basen. Weronika z Zayn’em pobyli tylko trochę w wodzie, ponieważ Zayn wolał pójść do jacuzzi lub sauny.
*Weronika*
Ale w tej saunie
gorąco. Lubiłam w niej przebywać. Nie wiedziałam dlaczego. Tak jak siedzieć w
jacuzzi, a następnie wejść do basenu, do tej „lodowatej” wody. Madzia coś
dobrze się czuła. Pływała, skakała i inne rzeczy robiła. Cieszyłam się. Po
wyjściu już z sauny wzięłam z Zayn’em zimny prysznic no i weszliśmy do basenu,
aby zagrać w piłkę. Kochałam grac w siatkę. A zwłaszcza w wodzie. Następnie co
zrobiliśmy to poszliśmy na rurę. Gdy ratownik nie patrzył wszyscy w ósemkę
zjechaliśmy. Ale był czad! Niestety. Dziś musieli zamknąć wcześniej. Co dziś
zrozumieliśmy to to, że za dwa dni idzie się święcić jajka. Więc sprzątanie.
Chłopcy oczywiście wynajęli do tego sprzątaczkę. A my będziemy się lenić. W
końcu lepiej dla nas. Trzeba było robić pisanki. Więc jutro mieliśmy się za to
wziąć. Gdy wróciliśmy do domu, nie mieliśmy siły na nic. Tylko na przebranie
się w piżamy. Ja akurat zasnęłam szybko. Nie wiem jak inni. Obudził mnie Louis,
który miał w ręku jajka. Zaczął coś do mnie mówić, że malują pisanki i inne pierdoły. W piżamie
zeszłam na dół. Dali mi różne farby i inne. Ja swoje jajko postanowiłam ozdobić
takim rysunkiem Zayn’a, co rysowałam kiedyś. Taki rysunkowy Malik mogę
powiedzieć. Po skończeniu naszych prac, weszłam na górę aby się przebrać. Już
wiedziałam w co się ubiorę. Chyba każdy wiedział, bo jakoś nie ubieram się w
nic innego niż : siwe spodnie z dziurami, czarną bejsbolówkę, białą luźną
bluzkę i czarne trampki. No i taka mała sportowa torba, którą dostałam od mamy.
Ona była w kolorze czarnym. A w torebce co? Jak zwykle, dwa telefony, klucze,
portfel i karta kredytowa. Zeszłam na śniadanie, ponieważ jeszcze nie zjadłam.
Oczywiście jak zwykle były to moje ulubione czekoladowe płatki z mlekiem. Po
śniadaniu wybraliśmy się do kawiarni. Kilka łyków kawy od razu mnie pobudziło.
Piszczące fanki, również tam były. Autografy, zdjęcia i inne. Więc szybko
poszło. Usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy sobie różne kawy. Harry wolał
herbatę więc sobie ją zamówił. Dobrze, że podawali ją. W radiu akurat lecieli
1D jeszcze WMYB, zaczęli śpiewać. Dziewczyny przechodzące wbiegły do tej
kawiarni, zaczęły piszczeć i w ogóle. Gdy chłopcy przestali śpiewać, dziewczyny
zaczęły piszczeć jeszcze głośniej, wzięły serwetki ze stołu i chciały
autografy. Chłopcy dali je oczywiście. Zdjęcia oczywiście też musiały być. O
dziwo one też chciały z nami. Ale okej. Gdy wypiliśmy kawę jak i herbatę, z
dziewczynami chciałyśmy iść sobie kupić jakieś ubrania. Chłopcy nie mieli
żadnego wyjście więc poszli z nami. Galeria stylu nie była pełna ludzi jak
zazwyczaj. Więc nie trzeba było się przepychać. Ja miałam tylko jedno w głowie
: by kupić sobie bejsbolówkę, spodnie z dziurami, trampki i jakąś bluzkę.
Reszta to już mnie nie interesowała. Ale przed świętami niestety nie mieli
żadnej dostawy… I nie mogłam sobie kupić żadnej bejsbolówki. Niestety. Ale
kupie pewnie po świętach.
______________________________
Dobra mój beznadziejny rozdział już jest.
Dobra mój beznadziejny rozdział już jest.
Kolejny się tworzy : )
A ja życzę wam mokrego dyngusa : D
Mam nadzieję, ze brat mnie nie wrzuci
do prysznica jak będę spać : )
Kolejny rodział może będzie w następym tygodniu : )
Dobra, jeśli chcecie być na bierzącą obserwujcie
mnie na
Jeśli chcecie abyście byli
osobiście informowani
o nowododanym rozdziale napiszcie mi
w komciu swojego twittera : )
FACEBOOK'A
i lajkujcie łaskawie : D
fajne jest ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam <3 i czekam na następny :)