wtorek, 3 kwietnia 2012

Rozdział 17 : )

Rozdział 17

To był Harry. Stał z TAKIM dużym bukietem kwiatów i czekoladkami.
J - na jaką okazję? – spytałam zdziwiona.
H- nie przez próg – oznajmił.
Przesunęłam się do tyłu. Wtedy Hazza zaczął mówić :
H - jesteś najważniejszą dziewczyną w moim życiu, dziś zrozumiałem, że Cię kocham. Czy chcesz ze mną być?
Ze łzami w oczach powiedziałam – oczywiście.
*Weronika*
Na dziś jestem umówiona z Zayn’em. Spotkanie miało odbyć się w „last cafe”, takiej małej kawiarni. Więc gdy byłam gotowa, skierowałam się w stronę wyjścia. Dojazd zajął mi 20 minut. Przywitałam się z Zayn’em, buziakiem i gorącym uściskiem. Zamówiliśmy sobie latte machiato. Po skończeniu kawy, poszliśmy a raczej pojechaliśmy na most „Tower Bridge” w Londynie. Do tego miejsca od zawsze miałam sentyment. Gdy tylko mama była u mnie, przyjeżdżałyśmy tutaj. Po wspaniałych opowieściach i odpoczynku, postanowiliśmy pojechać na „London eye”. Po 3 godzinach stwierdziliśmy, że najlepiej już będzie jechać do domu. Po drodze wstąpiliśmy do wypożyczalni filmów. Zayn chciał coś o demonach. Nie miałam nic przeciwko. Po 35 minutach byliśmy już w domu. Lou zrobił popcorn i obejrzał z nami ten „horror”, przy którym płakałam ze śmiechu. Na zegarze wybiła 23:00, postanowiłam już się zbierać. Malik mnie trochę odprowadził. Weszłam do domu, Ania i Madzia już spały. Ja po cichu wzięłam prysznic i na twitterze, napisałam „Zayn dziękuję za dziś”. Posiedziałam jeszcze trochę na komputerze u zeszłam. Pograłam jeszcze na telefonie i późną nocą poszłam spać.

*Zayn*
Obudził mnie telefon od przerażonej Weroniki. Przestraszyłem się, więc nie zważając na nic, pobiegłem do niej w samych bokserkach.
W - on tam jest! – wykrzyczała przerażona Weronika.
J - Ale skarbie kto?
W - nie wiem! Ktoś jest! Czuję jego obecność!
J - ale kogo?!
W - Nie wiem.
Zmartwiłem się. Przytuliłem ją najmocniej jak tylko umiałem. Nie wiedziałem co w tej sytuacji mam zrobić.
*Weronika*
Nie wiedziałam co się dzieję. Po prostu czułam czyjąś obecność, tak jak czułam, że ktoś siedzi mi na kołdrze. I nie to nie był Zayn. Po wstrząsającym przeżyciu, poszłam się ubrać, Zayn to samo.  Gdy to zrobiłam w swoich drzwiach zobaczyłam zaspaną Madzię.
M – Cześć
J – witaj skarbie, chodź na śniadanie.
M – Dobra już idę.
Zeszłyśmy na dół, oczywiście wszystko opowiedziałam Mag. Ona nic takiego nie miała. W tym samym momencie, na dół zeszła Ania. Mag wszystko jej opowiedziała, wtedy Ann oznajmiła :
A – ejj dziewczyny, nie chce was martwić, ale ja takie coś też miałam, czułam jak ktoś nade mną stoi, siedzi na moim łóżku i chodzi po pokoju.
J – Miałam to samo! – wykrzyczałam.
Przestraszyłyśmy się trochę. Więc teraz postanowiłyśmy w spać we trzy w moim łóżku. Dobrze, że było takie duże. Jeszcze pewnie z 4 osoby by się zmieściły, więc jest dobrze. Po zjedzeniu pysznego śniadania, poszłam do Zayn’a. Zobaczyć co ciekawego słychać. Otworzył mi Liam.
J – cześć Liam, jest Zayn?
L – cześć, cześć. Tak jest. Wejdź.
Z – o cześć kochanie. Usiądź.
Usiadłam na kanapie. Zaczęłam z nim oglądać telewizje. Gdy spojrzał się w okno, które było za mną znów odpłynęłam w jego pięknych, brązowych oczach. Lecz to długo nie trwało, ponieważ Lou zasłonił mi twarz Zayn’a, swoją twarzą, która była uśmiechnięta jak zawsze. Lecz teraz miał uśmiech banana. Zaczęłam się z tego uśmiechu śmiać, po czym Louis spytał :
L – z czego się śmiejesz ??
J – z twojego banana hahahaha
L – jakiego banana ?
J – Zayn rusz się i zobacz.
Malik wstał i podszedł do mnie, pokazałam mu uśmiech Lou, który nie schodził  jego twarzy i on również zaczął się śmiać. Po południe minęło równie miło jak zawsze. Wieczorem chcieliśmy się wszyscy wyluzować, więc zebraliśmy się wszyscy w domu chłopców. Czekaliśmy tylko na Eleanor i Danielle, no i pojechaliśmy na kręgielnie. Wygrałam z Anią dwa razy, za to przegrałam raz z Eleanor. O 00:00 zamykali już kręgielnie, więc niestety nie mogliśmy zostać. Ale tak szczerze nasza impreza dopiero się zaczynała. A więc pojechaliśmy do pobliskiego klubu. Fanki, również się tam znalazły. Madzia i Ania zaczęły tańczyć więc my poszliśmy troszkę dalej. Nagle rozległ się pisk Ani. Szybko podbiegliśmy by zobaczyć co się stało. Spojrzeliśmy na ziemię. Tam leżała nie przytomna Madzia i zapłakana Ania. Również położyłam się na podłodze i zaczęłam płakać. Zayn podniósł mnie i mocno przytulił. Byłam strasznie załamana. Przyjechała karetka i zabrała biedną Madzię. My nie mogliśmy jechać, więc wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy za ambulansem. Na miejscu byliśmy za 10 minut. Serce mi coraz mocniej biło. W szpitalu wychodziłam od zmysłów. Różne myśli plątały mi się po głowie. Po godzinie wyszedł doktor, od razu do niego podbiegliśmy. Harry jedyny siedział na krześle i płakał. Był bardzo załamany. Szkoda mi go było. Po tym co powiedział doktor, kamień spadł mi z serce.
D – Proszę państwa. To tylko mała objawa raka. Ale pani Magdalena, niestety będzie musiała zostać kilka dni na obserwacji.
Harry jak to usłyszał wstał i podbiegł szybko
H – a możemy ją odwiedzić chociaż?
D – oczywiście tylko niedługo.
Wsz– dobrze.
Gdy weszliśmy zobaczyliśmy całą bladą Madzię. Serce aż mi się rozpruwało na jej widok. Harry bardzo to przeżywał. Tak jak każdy. Po 10 minutach, nagle poprosił mnie do siebie doktor. Miał dla mnie przykrą wiadomość, której się nie spodziewałam.

____________________________________
Dobra mam nadzieję, że się podoba : )
Mam dla was 2 w zasadzie 3 sprawy :  )
1. Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział. :  <
2. Wchodźcie na mojego FACEBOOK'A i lajkujcie :  )
3. Komentujcie :  )
Jeśli chcecie być na bierząco obserwujcie mnie na TWITTERZE,
możecie również mi teraz napisać w komciu nazwę swojego tt
jeśli chcecie być osobiście informowani, o pojawieniu się nowego
rozdziału :  )
Miłego dnia życzę :  )

4 komentarze:

  1. ooo :) bardzo mi się podoba ;)) <3

    Ty pisałaś dzisiaj test? ;D tak jakoś chyba na tt zaczaiłam ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny, fajny *______*
    zapraszam do mnie : http://lifewiththestars.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń