niedziela, 22 kwietnia 2012

Rozdział 21


Rozdział 21
Po dwugodzinnych zakupach wróciliśmy do domu. Byłam zmęczona tym chodzeniem. Usiadłam z Madzią przed telewizorem i zaczęłyśmy oglądać coś dziwnego. Nudne to było więc przełączyłyśmy na inny kanał. W tym momencie do pokoju wpadł Louis oraz oznajmił
Lou – dziewczyny jedziemy nad wodę. Jedziecie z nami?
Bez chwili zastanowienia odpowiedziałyśmy razem „tak”. Pobiegłyśmy do swoich pokoi. Ja się już przebrałam w strój kąpielowy, spakowałam jeszcze ręcznik. Po 10 minutach udaliśmy się na wodę. Usiedliśmy na takim małym mostku. Chłopcy poszli do sklepu a Ania wraz z Madzią koło pobliskiego lasku na spacer. Ja zostałam sama i zaczęłam rozkładać koce i takie inne. Nagle na mojej drodze stanął Karol z kolegami. Bez żadnego słowa złamał mnie i wziął na ręce. Ja oczywiście go biłam jak najmocniej w plecy, ale nic to nie dało. Zamachnął się i wrzucił do wody. Zaczęłam się topić. Owszem umiałam pływać, ale tym razem zakrztusiłam się wodą i złamał mnie silny skurcz w biodrze. Usłyszałam tylko głośny pisk Ani. Obudziłam się dopiero na kocu Zayn siedział nade mną cały mokry.
J – czemu jesteś mokry? Co ja tu robię?
A – Zayn Cię uratował!
J- słońce, ale Ty przecież pływać nie umiesz…
Z- oj uwierz, dla ciebie było warto. Ale teraz wytłumacz jak to się stało.
J – Ja nie wiem (zaczęłam mówić) stałam na mostku i rozkładałam koc i tak dalej zobaczyłam Karola, był wraz z kolegami.  Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Klepałam go po plecach, ale on nic… I mnie po prostu wrzucił do wody. Ja niestety się zakrztusiłam i miałam straszny skurcz..
Z – Niech tylko ja go znajde!
Po tych słowach wiedziałam, że Karolowi nie przejdzie to płazem. Malik naprawdę się zdenerwował. Postanowił go znaleźć, mówiłam mu aby tego nie robił, ale on jak zawsze uparty no to nic nie mogłam poradzić… Za 3 godziny przyszedł, lecz go nie znalazł… To był nie koniec. Po chwili wbiegła do domu Madzia z poszarpaną bluzkę i krwią na rękach.
J- co Ci się stało?
M – zabiłam człowieka!
J i Z – Co?!
M – ja go tylko popchnęłam!
H – co chciał Ci zrobić, że go popchnęłaś? Znałaś go?!
M – Harry!
Wykrzyczała i podbiegła do niego z płaczem. Hazza ją mocno przytulił. Ja wciąż nie mogłam uwierzyć w to co powiedziała Mag.
H – ale czemu go odepchnęłaś – spytał znów.
M – bo on chciał…
Biedna Madzia… Nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa. Nie naciskaliśmy dalej, ponieważ widać, że to dla niej bardzo trudne. Hazza nie odstępował ja na krok. Cały czas ją pocieszał. W końcu wieczorem zaczęła mówić powoli, lecz nadal było jej ciężko.
M – bo ja jak wracałam do domu, naprzeciw nie wyszedł jakiś gość. I mnie złapał i zaczął rozrywać bluzkę. Ja zaczęłam krzyczeć i go odepchnęłam. On się przewrócił i uderzył głową o kamień. Zaczęła lecieć krew. Chciałam go obudzić, klepałam po twarzy, ale nic! Widziałam jak ludzie szli więc się wystraszyłam i uciekłam. Krzyczeli za mną. Dalej pobiegłam do domu…
H- to straszne!
N – wiesz co ja robie by się rozweselić?
M – co?
N- nie wiem… Myślałem, że Ty wiesz.
M – Heh.
N – Nie no serio to ja jem.
M – Oj Niall!
Cały czas się teraz głowiliśmy! W końcu Madzia chyba o tym zapomniała, ponieważ siała się i nie była taka smutna jak wcześniej. Z nami nie da się być smutnym.  Nagle Harremu zadzwonił telefon. Po kilku minutach dowiedzieliśmy się, że chłopcy musieli jechać w trase. Co było najgorsze to to, że nie mogliśmy jechać z nimi. Ale to tylko 2 tygodnie. Co ja gadam? Tylko! Nie ja nie wytrzymam! Ale niestety ta kariera… Chłopcy zaczęli się pakować, bo dziś wieczorem mieli już wyjeżdżać… Będę tęsknić. Ale telefony istnieją. Chociaż tyle. Po spakowaniu rzeczy, pożegnaliśmy się… Oczywiście ja musiałam się popłakać. Zayn miał do mnie codziennie dzwonić, chyba, że nie będzie mógł. Gdy już odjeżdżali jeszcze gorzej zaczęłam płakać. Był już wieczór, więc poszłam się kąpać. Zajęło mi to może z półtorej godziny. Głowa mnie bolała, wzięłam sobie tabletke i się położyłam spać. W nocy się strasznie budziłam. Nie mogłam wcale zasnąć. 
_____________________________________
JEA! W końcu napisałam :  D. Macie, mam nadzieję, ze się podoba :  )
Krótki i dużo dialogów, ale... Są emocje  : D. Później
planuje jeszcze więcej :  D. Więc :  D. Znów niestety nwm
kiedy będzie kolejny rozdział o.O
Ale nic  : D.
Chora jestem :  <
Dobra, jeśli chcecie być na bierzącą obserwujcie mnie na
 Jeśli chcecie abyście byli osobiście informowani
o nowododanym rozdziale napiszcie mi w komciu swojego twittera : )
Wchodźcie na mojego
FACEBOOK'A 
i lajkujcie łaskawie :  D


1 komentarz:

  1. ciekawie się robi! :) ehee xD :)
    Pozdrawiam <3 i zapraszam na mojego bloga : http://opowiadania-yourebeautiful.blogspot.com/ ;) xx

    OdpowiedzUsuń