wtorek, 3 lipca 2012

Rozdział 29


Rozdział 29
*Weronika*
Ale ten Zayn jest kochany ! Siedzi caly czas przy mnie .      
Chodź widze jaki on jest zmęczony, to i tak się wypiera . 
Ale to jest słodkie .
Chciałam, aby chodź na chwile poszedł do domu
, ale on NIE !
Chodził tylko do ubikacji,
 dla mnie coś do jedzenia lub picia .
 Był przy mnie cały czas.
Naprawdę było mi miło, tylko, że miałam małe 
wyrzuty sumienia, ponieważ Zayn
przeze mnie był strasznie nie wyspany .
Ale on nadal tego nie umiał zrozumieć. 
Z - poczekaj kochanie ide do ubikacji . Chcesz coś ?
W - tak papier toaletowy haha nie no nic skarbie .
Z - dobra wode Ci wezmę .
Boziuu jaki on jest nie rozumny , a jaki kochany . 
Gdy wrócił, przyniósł mi nie tylko wode, ale jeszcze jabłko, pomarańcze,
banany, jakiegoś małego batona, jogurt i arbuza .
W - Zayn hahhaahaha przecież ja nic nie chciałam .
Z - ale masz i nie gadaj !
W - dobrze przepraszam .
Po chwili Zayn nachylił się nade mną i dał mi buzi . 
W – kochanie idź do domu, wyśpij się i przyjdź .
Z – nie ja Cię nie opuszczę .
W – nie będzie wszystko okej . Zayn bo się do ciebie już nie odezwe słońce 
Ty moje  no!
Z – no dobrze !
Przytuliłam się do niego jak najmocniej mogłam . W końcu wyszedł 
. Tzn. myślałam, że wyszedł, ponieważ cały czas się wracał .
Lecz w końcu gdy na serio wyszedł zamknęłam oczy i zasnęłam .
 _____________________________________
Dobra jest 29 rozdział, miał być gdy będzie 5 komów i 2 obserwatorów, ale no
niestety miałam inny pomysł . Teraz tu wpieprze jeszcze epilog  :  )

EPILOG .
*Kilka godzin później *
*Zayn*
Postanowiliśmy iść na odwiedziny do Weroniki wszyscy razem . 
Gdy wszedłem Weronika jeszcze spała .
Z – wstawaj kochanie !
 *chwile potem *
Z - ejj słońce !
Nachyliłem się nad nią trochę .
Z – BOŻE ! Ona nie oddycha ! Wzywajcie lekarze ! Boże kochanie ! Ejj obudź się !
*Madzia*
 Ja już miałam łzy w oczach .
Zayn przytulił się do niej i zaczął płakać .
Gdy przybiegł lekarz, okazało się, że Weronika tego wypadku nie przeżyła .
Po tym co usłyszałam przytuliłam się mocno do Harrego i zaczęłam płakać na jego koszuli .
Z – jak to ? Przecież kilka godzin temu jeszcze żyła !
Lekarz – przykro mi .
Zayn  najgorzej to przyjął, ponieważ wybiegł z pokoju .
Louis postanowił iść za nim aby nie zrobił nic głupiego .
Lou – Ejj Zayn poczekaj !
Z – na co ? Moje życie bez niej nie ma już sensu !

______________________
Krótki rozdział jak i krótki epolog :  )
Dobra zapraszam wan na moje nowe opowiadania jeśli
jesteście zainteresowani :  )
Obserwujcie i komentujcie :  )
Odwdzieczę sie : )



poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział 28


Rozdział 28
Udałam, że się o fochałam. On podszedł do mnie i dał mi buzi. Od razu ten mój niby foch zniknął. Nagle na dół zeszła Ania, zaproponowała, że może byśmy pojechały na miasto się przejechać.
 Jakoż iż nie miałam nic innego do roboty się zgodziłam. Więc wyszłyśmy z domu i ruszyłyśmy.
*Zayn*

No i znów mnie zostawiła… Poszedłem więc na góre i się położyłem. Nagle obudził mnie numer, którego wgl nie miałem.
Po odłożeniu słuchawki szybko poleciałem do Niall’a.
Z – ejj dziewczyny miały wypadek! Są w szpitalu!
N – co kurva?! Gdzie?! Jak to?! Jedziemy!
Szybko wylecieliśmy i wsiedliśmy w samochód.
Pojechaliśmy do szpitala. Szybko dowiedzieliśmy się, że dziewczyny wjechały w drzewo, a zepchnął ich jakiś tir.
 Nie mogłem uwierzyć !
Kurvaaaa ! Ile jeszcze nieszczęść ? !
Co ona takiego zrobiła ! Dlaczego ona a nie ja ? ! – wykrzyczałem na cały głos .
Strasznie się zdenerwowałem . Niestety teraz nie mogliśmy wejść do dziewczyn, ponieważ były w śpiączce .
To jeszcze gorzej mnie zmartwiło … Nie wiedziałem co mam z sobą zrobić . 
Najchętniej to złapałbym za fraki tego kogoś kto to zrobił i go normalnie zabił !

Dlaczego jej tylko się te nieszczęścia zdarzają a nie mi ? DLACZEGO ? !
Mogłem być to ja ! Było by o wiele lepiej ! A teraz co ? !
 Biedna, leży w śpiączce i nie wiadomo nawet czy się obudzi .
 Ale jestem dobrej myśli i wiem, że to zrobi ! A jak nie to pójdę razem z nią do innego świata !
Po dwugodzinnym czekaniu w końcu mogliśmy wejść do dziewczyn .
Ania już się obudziła, ale Weronika jeszcze nie . Coraz gorsze myśli chodziły mi po głowie .
A co jeśli ona się nie obudzi ? Nie wiem ! Czekałem jeszcze godzine z nadzieją, że może się obudzi .
Lecz niestety . Pobiegłem do doktora zapytać się o co chodzi, dlaczego się nie budzi . On wzruszył ramionami i powiedział, nie wiem . Może zaraz się obudzi .
Po chwili gdy usiadłem bezradnie na krześle, postanowiłem pójść i przytulić najmocniej jak umiałem Weronike, ponieważ to mógł być mój ostatni uścisk .
Trochę ciężko było, ponieważ była podpięta do różnych urządzeń, ale jakoś dałem rade .
Nie chciałem się od niej odkleić, ale gdy przyszedł ten cholerny lekarz musiałem .
Z – kiedy dziewczyny będą mogły wyjść ?
Lekarz  - spokojnie, dopiero co się obudziła jedna, a pan mówi o wyjściu ?
Z – jprdl ja się tylko pytam tak ?
Lekarz – ale spokojnie .
Z – jak kurva spokojnie ? Moja dziewczyna leży podpięta do jakiś urządzeń, nie wiadomo czy się obudzi a pan mówi spokojnie ? !
N – Zayn opanuj się trochę ! Wszystko będzie dobrze ! Bądź dobrej myśli !
Chyba na nikogo, nie mogłem liczyć .
 Usiadłem więc na krzesełku i patrzyłem jak ten lekarz zaczyna coś odpinać i podpinać .
Gdy przyszedł wieczór ja nadal siedziałem przy niej . Czekałem aż się obudzi . Aż w końcu zasnąłem .
Rano obudziło mnie jakieś smeranie po policzku .
Gdy się obudziłem okazało się, że Weronika się przebudziła .
W – co Ty tu skarbie robisz ?
Z – Matko ! Myślałem, że się nie obudzisz ! Czekałem całą noc na to aż może nadejdzie taka chwila i się doczekałem !
Pójdę po lekarza . Powolnym krokiem udałem się do pokoju lekarskiego .
Poprosiłem jednego z lekarzy, aby przyszedł do Weroniki .
Gdy to zrobił zaczął odpinać i podpinać różne jakieś kable od kroplówek, nie kroplówek .
Z – kiedy Weronika będzie mogła wyjść  ?
Lekarz – hmmm jak się nie myle to chyba za kilka dni, jak poczuje się troszkę lepiej .
Z – dobrze, dzięki .
Miałem nadzieję, że szybko poszuje się lepiej i szybko będzie mogła wyjść .
Wtedy jej chyba nie spuszczę na krok .
Niech te nieszczęścia przydarzają się mi a nie jej !
Co ona takiego zrobiła ? Nie wiem . 
_____________________________________
No to mamy rozdział 28 :  )
Przepraszam za tak dużą przerwę, no ale
niestety brak weny .
Coś mało osób tu wchodzi i wgl więc rozdział 
29 pojawi się dopiero wtedy gdy przybędzie mi 
dwóch obserwatorów no i 5 komentarzy :  )
Directionowych <3

piątek, 8 czerwca 2012

Rozdział 27 : )


Rozdział 27
Z- żartujesz sobie ze mnie tak?
W – właśnie nie. Naprawdę musimy zerwać. Nie chce zabierać Ci fanek. Kocham Cię.
To były ostatnie słowa jakie wypowiedziała. Widziałem, że łezka jej się kręciła w oku gdy mówiła to. Nie powiem bo mi również się płakać chce. Nie wiedziałem co mam z sobą zrobić. Poszedłem więc do swojego pokoju i położyłem się na łóżku. Nie wiem kiedy zasnąłem. Nagle zaczął mnie budzić Hazza wraz z Liam’em. Byli strasznie przestraszeni.
H – Zayn! Wstawaj! Coś Weronice się może stać! Patrz jaką kartkę na jej łóżku znalazła Ania.
„Moje życie bez ciebie Zayn, nie ma właściwie sensu. Kocham was wszystkich. Będę, mam nadzieję, że zawsze w waszym sercu. Wasza Weronika”.
Po przeczytaniu tego „listu pożegnalnego” wybiegłem z domu i wsiadłem do samochodu. Inni zamówili sobie taksówki. Objechaliśmy wszystkie dzielnice. Po długim poszukiwaniu znalazłem Weronikę płaczącą i stojącą na moście.
Z – nie rób tego!
W- Zayn co Ty tu robisz?! Odejdź!
Z – jeśli Ty wskoczysz, ja wskoczę za tobą!
W – nie Zayn! Ty masz żyć! Masz fanów jak i karierę. A ja już co?! Nic!
Z – mnie! Przyjaciół! Uwierz mi, jeśli Ty wskoczysz to ja również!
Chyba ją przekonałem, ponieważ zaczęła powoli wchodzić za barierki. Podbiegłem do niej i przytuliłem mocno. Wyszeptałem jej do ucha : jeśli jeszcze raz tak zrobisz to nie wiem co ja tobie zrobie. Jesteś najważniejsza osobą w moim życiu. Jeśli chcesz znów ze mną zerwać to wierz mi, że moja noga postanie tam gdzie była przed chwilą twoja!.
*Weronika*
Jejku! Jak ja go kocham. Nie chciałam mu przecież psuć kariery tak jak i zabierać fanki. Powoli wróciliśmy do domu. Weszłam na internet, nie wiem skąd te cholerne „gwiazdunie” znów wiedzieli o moim wybryku! Weszłam na twittera. Tam pod Zayn’a twittem („przez was bym stracił osobę, którą kocham! Dziękuję wam bardzo za to! X”) były różne odpowiedzi m.in. „Zayn przepraszam!, biedny i wiele innych. Do mnie też zaczęły pisać dziewczyny, że „dlaczego to chciałam zrobić, czy jestem naprawdę  aż taka głupia”. Jak zeszłam z komputera, położyłam się na łóżku. Zamknęłam oczy. Nagle  do mojego pokoju wszedł Zayn.
Z – czy moja królewna już śpi? Przyniosłem Ci kakauko.
W – ochhh Zayn! Nie, nie śpie. Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła.
Przytuliłam go mocno i pocałowałam. Z jego strony czułam jak zawsze troske i opiekuńczość. Przy nikim się tak bezpiecznie nie czułam jak przy nim. Nie wiem co by się stało, gdybym teraz była tam w wodzie, gdybym skoczyła. Pewnie by Malik wskoczył za mną, czego bym nie chciała. Jak wypiłam kakałko zasnęłam. Rano obudziłam się koło śpiącego Zayn’a. Nie chcąc go budzić, po cichu udałam się w strone łazienki. Gdy z niej wyszłam poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie płatki i włączyłam telewizor. Pooglądałam sobie i po kilku minutach zszedł Zayn. Poszedł do kuchni. Był strasznie zmartwiony.
W – co jest?
Z – co ma być?
W – Zayn no widze…
Z – ojj tam nic, skarbie.
Podszedł i dał mi buzi. Wiedziałam, że i tak mi nie powie to znów mój wzrok ruszył w stronę telewizora. 
_____________________________________
Ołkej! Jest już :  D. Dobra 1:1 o.O
Ale jaram się tym : KLIK 
Jeśli chcesz być na bieżąco, obserwuj mnie na
TWITTERZE :  *

piątek, 1 czerwca 2012

Rozdział 26 : )


*Rozdział 26*
Po przyjeździe ekipy sprzątającej poszliśmy do pokoju Liam’a, aby się nie plątać.
*Kilka godzin później*
Gdy ekipa się już zebrała, Lou zapłacił, a my usiedliśmy na czystym łóżku. Gdy włączyliśmy telewizor w drzwiach zobaczyliśmy Harrego wraz z Madzią. Szybko wstaliśmy i przytuliliśmy Madzię. Powiedziałam Mag o naszym jutrzejszym wywiadzie. Teraz we trzy zastanawiałyśmy się po co chcą przeprowadzić z nami wywiad. Pani Styles była zmęczona więc położyła się spać. Ja również, w końcu dochodziła 23:00 a jutro o 8:00 musiałyśmy wstać. Wiedziałam tylko, że będzie problem z Weroniką.
*Rano*
Zadzwonił mi budzik, który oznajmił mi, że pora wstawać. Poszłam obudzić najpierw Madzie a później do pokoju Weroniki, lecz w pokoju jej nie było, a nie wierzyłam, że już wstała. Zeszłam na dół aby jej poszukać. Po chwili znalazłam ją śpiącą na kanapie wraz z Zayn’em. Pewnie do późna oglądali jakiś film. Podeszłam do niej, aby ją obudzić, a ta jak zwykle zdzieliła mnie jaśkiem. Ale po mym dłuuuugim marudzeniu i trochę marudzeniu Zayn’a wstała i poszła się umyć jak i ubrać. Przed 9:00 byłyśmy gotowe. Wsiadłyśmy w samochód i pojechałyśmy. Na miejscu czekała już na nas pani reporterka. Zaczęła nam zadawać różne pytania typu: co nas łączy z one direction, jak się poznaliśmy i wgl. Odpowiadałyśmy szczerze, tak jak nam radzili chłopcy. Nie chciałam nikogo okłamywać, że nic mnie nie łączy z Niall’em. Po skończeniu wywiadzie, Weronika weszła na internet a między innymi na twittera. Nie potrzebnie ta pani mówiła twittera, naszego osobistego, ponieważ zaczęło się hejtowanie jak i błaganie o zdjęcie śpiącego Harrego, Louis’a i innych. Teraz pewnie co chwile będą do mnie pisały jakieś fanki. Pewnie teraz do nas się przyczepi portal „gwiazdunie”, tak samo jak przyczepili się do one direction. Najgorsze jeszcze przed nami. Miałyśmy niedługo spotkać Justina Biebera. Owszem nie mam nic do niego, prócz tego, że praktycznie wszystko ściąga od łan di. Tak to go nie znam więc nie mogę go oceniać. Po prostu nie chce go poznać, lecz ze względu na mojego skarba zrobię wyjątek. Po przyjeździe do domu, zgłodniałam więc zrobiłam sobie płatki. Musiałam trochę zostawić Weronice, bo przecież ona woli, aby ktoś umarł z głodu niż zjadł jej płatki. Po zjedzonym „obiedzie” weszłam na twittera. No to samo co u Weroniki.
*Weronika*
Czy te dziewczyny przestaną mnie hejtować? Przecież ja nie zmienie uczuć do Zayn’a tylko dlatego, że im się to nie podoba. Nie chciałam nic o tym mówić Malikowi, ale nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic, dlatego mu powiedziałam.
*Zayn*
Nieee! Tak nie będzie! Nikt nie będzie hejtować mojego skarba! Wszedłem więc na twittera i napisałem : „ czy możecie przestać hejotować osobę, którą kocham?To wasze hejtowanie nic nie zmieni w naszej miłości. Jeśli jesteście prawdziwymi fankami to powinnyście mi życzyć z nią szczęścia a nie tego abym z nią zerwał. X”
Po napisaniu twitta tak sobie pomyślałem, że może bym się wybrał z Weroniką na miasto. Jak jej to zaproponowałem to się zgodziła. Tylko, że zamiast na miasto udaliśmy się w stronę jednej oddalonej od naszego domu polany. Po przyjeździe wyjąłem koc z bagażnika i się położyliśmy. Zaczęliśmy rozmawiać o tym hejtowaniu. Weronika się rozkleiła. 1
W – a co jeśli te dziewczyny nie dadzą mi spokoju?!
Z – poradzimy sobie.
W – nie Zayn. Ja nie chce psuć Ci kariery i zabierać fanki. Kocham Cię bardzo mocno, ale musimy zerwać.
__________________________________
Dobra nowy rozdziałek. Nie wiem kiedy pojawi się 
nowy...
Jeśli chcecie być na bieżąco obserwujcie mnie na
TWITTERZE :  ) 


środa, 30 maja 2012

Rozdział 25 : )


Rozdział 25
*Ania*
No i znów kolejne dni bez Madzi. Szkoda, że nie mogłyśmy wejść do niej. Dlatego wróciłyśmy do domu. Tam czekało nas sprzątanie. Nie powiem bo był bałagan. Oczywiście pani Weronika tylko umie siedzieć na kanapie, oglądać telewizje i patrzeć w telefon. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
Ja – zapraszałaś kogoś?
W – niee.
Gdy otworzyłam drzwi dostrzegłam wysokiego szatyna z bukietem kwiatów.
Sz – czy pani to Anna Horan?
Nie powiem bo gdy wypowiedział nazwisko strasznie mnie zamurowało.
Ja – tak, to ja.
Sz – to proszę tu podpisać. Teraz te kwiaty należą do pani.
Byłam strasznie ciekawa od kogo są te kwiaty. Gdy tylko chłopak odszedł zatrzasnęłam drzwi i poleciałam do pokoju. Zaczęłam szukać jakiegoś liścika. Po kilku sekundach znalazłam „dla pięknej dziewczyny, którą bardzo kocham. Niall”
W – co to za badyle?!
Ja – Badyle czy nie, ważne, że dostałam je od Niall’a.
W – ależ to romantyczne *powiedziała z sarkazmem* jemy coś?
Ja – możemy.
Poszłyśmy do kuchni i zaczęłam sobie robić sałatke. Po kilku minutach była gotowa. Zjadłyśmy i poszłam do siebie, aby wejść na laptopa. Pograłam sobie trochę i zeszłam. Poszłam pooglądać telewizję wraz z Weroniką. Chwilę później pomyślałam, że może byśmy wyskoczyły na miasto. Tak jak pomyślałam, tak zrobiłyśmy. Na mieście pojechałyśmy pierw do parku, a następnie pochodzić po galerii. Oczywiście nie obeszło się bez kupienia czegokolwiek. Ja kupiłam sobie bluzkę z krótkim rękawkiem, a Weronika trampki.  Po zakupach               pojechałyśmy na shejka. Następnie udałyśmy się do domu. W drodze powrotnej zabrakło nam paliwa.
Ja – i co teraz?
W – nie wiem. Może zadzwonimy po pomoc?
Ja – jaką?
W – tam gdzie no yyy nie wiem.
Ja – no właśnie..
Po chwilach zastanowienia pomyślałam, że może zadzwonię po pana Sama u którego zawsze tankowałyśmy. Gdy pan przyjechał i zatankował podziękowałyśmy i odjechałyśmy. Po przyjeździe położyłam się na łóżku. Chwilę potem dostałam sms’a od Niall’a. Napisał w nim, że jednak wracają wcześniej, czyli dziś wieczorem i że Zayn prosi aby nic nie mówić Weronice, ponieważ chce jej zrobić niespodziankę. Jak zbliżał się wieczór, nie mogłam się doczekać aż zobaczę Niall’a. W końcu chyba się doczekałam, ponieważ ktoś otworzył wejściowe, po chwili zobaczyłam uśmiechniętego Niall’a i innych. Zayn po cichu wszedł na górę do Weroniki. Ja zostałam z pozostałymi członkami zespołu. Zaczęliśmy rozmawiać jak było w trasie i w ogóle.
*Weronika*
Gdy leżałam na łóżku usłyszałam czyjeś kroki. Myślałam, że to Ania idzie do swojego pokoju. Lecz po chwili na progu drzwi zobaczyłam stojącego Zayn’a. Wmurowało mnie, ale podbiegłam do niego i przytuliłam się mocno.
Z – tęskniłaś?
Ja – bardzo!
Z – ja też!
Po kilku chwilach Zayn popchnął mnie lekko na łóżko i zaczął łaskotać. Jak ja za nim tęskniłam.
Ja – dobra haha skończ! Haah opowiadaj lepiej jak haha było.
No i Zayn zaczął opowiadać. Powiedział, że nie obyło się bez stanika na scenie, co mnie wcale nie zdziwiło. Po kilku minutach zeszliśmy na dół do reszty. Oczywiście uściski muszą być. Szkoda tylko, że nie ma przy nas Madzi. Harry chciał jechać do niej, ale powiedzieliśmy mu, że go dziś nie wpuszczą. Ale on oczywiście musiał postanowić na swoim. Kilka minut po tym jak Hazza pojechał, Liam wpadł na pomysł aby zrobić naleśniki. Nikt nie zaprzeczał, to wzięliśmy się za robienie ciasta. Gdy „masa” była gotowa wlaliśmy ją na patelnie. 10 minut później już wszystko było zrobione, więc wzięliśmy się a jedzenie. Oczywiście dla Niall’a zrobiliśmy osobno, bo nasz głodomor jak zawsze by wszystko zjadł.
*Harry*
Cholerny lekarz! Co za człowiek?! Ja chciałem tylko odwiedzić moją kochaną Madzię, ale nieeee! Więc wróciłem do domu. Tam czekali na mnie przyjaciele i naleśniki. Za chwile Zayn włączył jakiś horror. Po jego obejrzeniu każdy udał się do swojego pokoju spać. Ja chciałem już jutro, ponieważ wtedy mnie może wpuszczą.
*Weronika*
Rano obudził mnie hałas dochodzący z dołu. Powolnym ruchem ruszyłam na dół. Co się okazało to to, że Liam naprawiał szafkę, w której spadły drzwiczki. Dobra chociaż tyle, że obudził mnie po 11:00. Z dworu przyszedł Zayn.
Ja – co Ty tam robiłeś kochanie?
Z – słońce pomyśl logicznie. Co ja mogłem robić?
Ja – aaaaaaaa! Już wiem.
Ahh ten mój słodziak. Co ja bym bez niego zrobiła? Nie wiem co bym zrobiła gdybym znów tylko mogła widzieć go na zdjęciach. Pewnie bym się zdenerwowała jak zawsze, zresztą.
L – kto jedzie ze mną do Mcdonallda ?
Po tych słowach każdy podniósł rękę. Ja poszłam się ubrać bo oczywiście nie zrobiłam tego wcześnie. Po 30 minutach staliśmy już w kolejce. Dobrze, że nie była duża. Każdy zamówił sobie frytki, tylko Niall 2 czisburgery, 3 hamburgery i duże frytki. Nie wiem jak on może tyle jeść. Znów musiały pojawić się fanki. Chwilę potem zadzwonił do Zayn’a telefon. Gdy odłożył słuchawkę powiedział, że jutro mamy mieć wywiad. Mamy czyli ja i Ania. No i jak Madzia wyjdzie ze szpitala to i ona. Ja wraz z Anią i Harry’m pojechaliśmy sprawdzić co słychać u Madzi. Jak dojechaliśmy na szczęście mogliśmy wejść. A co lepsze to to, że Madzia wyjdzie dziś wieczorem ze szpitala. Posiedzieliśmy trochę i zbieraliśmy się powoli do domu. Harry chciał zostać, więc go nie zmuszałam aby jechał. Później miał do nas zadzwonić abyśmy po nich przyjechaliśmy. W domu czekał na nas duży bałagan. Czy nie można ich zostawić samych? Od razu musiały po całym domu latać pióra z poduszek? Co za głupki! Ale i tak ich kocham! A zwłaszcza tego bruneta aww! Musieliśmy ich złapać i kazać im posprzątać, oczywiście lenie musiały zadzwonić po ekipe sprzątającą, ponieważ im się nie chciało.
*Liam*
Jakoż jestem najmądrzejszy powinienem był tego zabronić, ale również mi się zrobił mózg wielkości tic-taka.
Ja – Dziewczyny nie denerwujcie się tylko opowiadajcie co ciekawego było u Madzi. No i gdzie zgubiłyście Harrego.
A – U Madzi w porządku, dziś wieczorem ma wyjść. A Harry? Jest razem z nią i ma razem z nią wrócić.
W – Ojj ja też bym chciała mieć takiego chłopaka co by był przy mnie zawsze, natomiast mam takiego co zamiast mózgu ma mięso mielone.
Z – ale i tak go kochasz
W – ojjj tak!
*Ania*
Po naszych pięknych dialogach włączyliśmy telewizje. Przełączyłam na vive. Akurat lecieli 1D what makes you beautiful. W trakcie słuchania chłopcy zaczęli skakać i śpiewać. Wtedy ja zaczęłam zastanawiać się z kim ja się zadaje. 
______________________________
Siemka : D.
Macie rozdział :  ) Chyba najdłuższy :  )
Trochę się namęczyłam :  ).
Jeśli chcecie być na bieżąco obserwujcie mnie na
TWITTERZE :  ) 

środa, 23 maja 2012

Rozdział 24


Rozdział 24
Chciała abym pojechała z nią po nowe spodnie. Oczywiście się zgodziłam. Na miejscu pokazała mi te zajebiste spodnie. Oczywiście czarne z dziurami tylko, że teraz krótkie. Nie powiem bo mi się straszliwie podobały. Chciałam również je sobie kupić. Niestety były tylko jedne. Po wróceniu ze sklepu do domu, zrobiłyśmy sobie we trzy pizze. Tak pięknie pachniała, ale musiałyśmy niestety czekać dwie godziny. W czasie gdy pizza się piekła w piekarniku grałyśmy w eurobiznes.
*Weronika*
Jak ja nie cierpię czekać! A zwłaszcza na pysznie pachnącą pizze! Jej zapach był taki smaczny. Ale jeszcze godzina i pięćdziesiąt osiem minut! To było straszne. Jak zawsze gdy grałam w eurobiznes wykupiłam połowę państw.
*Dwie godziny później*
Jest! W końcu dzień dzwonka od piekarnika! Byłam strasznie zadowolona! W końcu pizza była gotowa. Po włożeniu kawałka na talerze, nie zwracałam uwagi na to, że nie da się jej zjeść, ponieważ jest gorąca i tak ją jadłam. W ręcz przeciwnie! Żarłam ją… Gdy już się skończyłam poszłam po dokładkę. No jasne, tyle jem, a później narzekam jaka jestem gruba. Super. No ale niestety, pięknie pachnącej jak i wyglądającej pizzy nie da się oprzeć. Gdy pizza się skończyła poszłam do swojego pokoju i weszłam na komputer. Na twitterze popisałam sobie z różnymi dziewczynami i zeszłam. Była godzina już 23:48 więc poszłam się kąpać. Po kąpieli wysuszyłam sobie włosy i położyłam się spać. Szybko zasnęłam. Rano obudził mnie telefon od Zayn’a.
Z – cześć kochanie. Wstał już mój skarbek?
Ja – tak jak by – odpowiedziałam zaspanym głosem.
Z – obudziłem Cię prawda?
Ja – niee.
Z – aha, przepraszam kochanie.
Ja – spoko. Dobra wstaje.  Zrobie sobie coś do jedzenia. (zeszłam na dół) czekaj wezmę na głośnik.
Z – okej.
Zrobiłam sobie jedzenie i nadal rozmawiałam z Zayn’em. Jak skończyłam poszłam do siebie do pokoju.  Weszłam na komputer i patrzyłam co nowego się dzieje. Oczywiście nic… Ale okej.
*Madzia*
Gdy wstałam zjadłam śniadanie, ubrałam się i wyszłam się przejść. Oczywiście nie poinformowałam o tym dziewczyn. Był straszny upał. Niestety nie miałam co robić w domu, więc poszłam się przejść. Nagle zrobiło mi się słabo. Napisałam na szybko sms’a do Weroniki :
„ Jestem w parku, przyjedź szybko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”
*Ania*
Jak spałam przyleciała do mnie Weronika. Zaczęła skakać po moim łóżku i mnie budzić.
W – wstawaj! Z Madzią coś się dzieje!
Ja – Co?! Jak to!
Wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Po 5 minutach byłam gotowa. Pojechałyśmy we wskazane miejsce. Tam zastałyśmy Madzie leżącą, nieprzytomną na ziemi. Podbiegłam do niej a Weronika dzwoniła po pogotowie. Była cała blada a z nosa leciała jej krew. Jak pogotowie przyjechało jeden z lekarzy powiedział, że to oznaka raka i że nie powinna w taki upał chodzić po dworze jeszcze słońcu. Zabrali ją do szpitala. My pojechałyśmy własnym samochodem. W drodze napisałam sms’a do Harrego:
„ Cześć Harry, przepraszam, ze Ci przeszkadzam, ale chciałam Cię poinformować o tym,  że Madzia jest w szpitalu.”
*Weronika*
Jak dojechałyśmy do szpitala Madzie wzięli do pokoju na badania. Nam kazał lekarz zaczekać. Oczywiście ja nie mogłam się doczekać wyników.  Po godzinie lekarz oznajmił, że Madzia będzie musiała mieć operacje. 
_______________________
W końcu jest :  )
Mam nadzieję, ze się podoba :  )
Jeśli chcesz być na bieżąco obserwuj
mnie na TWITTERZE.
Zapraszam również na mojego drugiego
BLOGA z opowiadaniami :  )

wtorek, 8 maja 2012

Kilka informacji : )

Cześć :  ) Chciałabym was zaprosić na mojego drugiego bloga o opowiadaniach również o One Direction :  ) KLIK  Mam nadzieję, że was przybędzie trochę tak jak tu :  ) Miłego wieczoru! A i rozdział hmmm. Myśle właśnie nad nim. Jestem w trakcie pisania. Jutro jest plastyka więc pewnie nadrobię :  ) Więc trzymajcie się i wchodźcie również na tego mojego nowego bloga :  ) Miłego wieczoru : )

czwartek, 3 maja 2012

Rozdział 23 : )


Rozdział 23
W zasadzie to ja też mu współczułam. Trochę mi było źle, że tak go oskarżyłam bez niczego. Przecież to było jasne, że nie byłby taki głupi. Jakoś zrobiłam się senna. Położyłam się spać i obudziłam się o 18:00. Miałam dziwny sen. Byłam w nim w ciąży. Ale to tylko głupi sen. Po Ani jakoś śladu nie było widać. Poszłam sprawdzić czy jest może i siebie. Weszłam, Ania spała. Nie chcąc ją budzić wyszłam po cichu z jej pokoju i zeszłam na dół, aby coś zjeść bo zgłodniałam. Po zrobieniu sobie naleśników włączyłam telewizor. Jak zwykle nic ciekawego, Była reklama jakiegoś horroru, który jest za 3 tygodnie w kinach.
*Ania*
Jak wstałam była godzina 20:35, chodź i tak byłam strasznie senna. Chciałam aby szybko skończył się ten dzień, ponieważ jutro Weronika wychodzi ze szpitala. Więc gdy tylko zjadła coś, a to coś to była pizza z zamrażalnika, położyłam się znów spać. Widziałam, że Madzia również spała. Tylko, że przed telewizorem. Byłysmy strasznie zmęczone. W końcu ja spałam tylko może 3 godziny. Madzia pewnie też coś takiego. Ale nie wnikałam. Jak poszłam wreszcie spać to wstałam grubo po 8:00. Zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. Ku mojemu zdziwnieniu przy stole siedziała Weronika. Miała rękę w bandażu. Ale co się dziwić. Pewnie by zakażenie się nie wdało. Podeszłam i oczywiście uściskałam przyjaciółkę. Zaczęła mi się skarżyć jakie są w szpitalu nie wygodne łóżka. Leń patentowany. Ale to w końcu Weronika. Zaczęła mi mówić też jaka ona jest głupia, że uwierzyła tamtej osobie. Cieszyła się, że to nie jest prawda. Ja też się cieszyłam. Niall jakoś się do mnie nie odzywał więc gdy zjadłam, napisałam do niego smsa. Tak jakoś się domyślałam. Nie odpisał mi. Pewnie był zajęty. Po chwili do kuchni weszła zaspana Madzia. Ucieszyła się na widok Weroniki. Od razu zaczęła pytać jak się czuje, jak ręka i czy wygodne łóżka, bo jej dogodzić to… Na szczęście wszystko z ręką okej tylko pewnie zostanie duża blizna.
*Madzia*
Chyba wstałam dziś lewą nogę, ponieważ nie miałam wcale humoru i miałam ochotę się ze wszystkimi kłócić. Tak jakoś brak Harrego źle na mnie działa. Miałam nadzieję, że te dwa tygodnie miną szybko. Bez Harrego mi się nudziło. Nawet nie mogłam z nim popisać, ponieważ był zajęty…Szkoda. Po chwili włączyłam telewizor. Przeleciałam wszystkie kanały, ale nic nie było co by mnie zainteresowało. W końcu po długim oczekiwaniu na vivie lecieli 1D z piosenką What Makes You Beautiful. Zaczęłam płakać jak mała dziewczynka. Strasznie za Stylesem tęskniłam. W końcu zadzwonił do mnie. Akurat przy swojej końcowej solówce.
H – cześć kochanie. Co słychać u mojego skarba?
Ja – witaj skarbie. Wszystko dobrze a u mojego?
H – Też wszystko okej. Jedziemy właśnie na pierwszy koncert.
Ja – o to fajnie. Pozdrów chłopców.
H – ok. (chłopcy Madzia was pozdrawia. Oni Ciebie też. Dobra kochanie, ja musze kończyć.
Ja – okej. Kocham Cię. Pa skarbie.
No i koniec rozmowy. Dobrze było usłyszeć jego głos. Chyba go ściągnęłam myślami. Po chwilowym myśleniu usłyszałam głos wołającej mnie Weroniki. 
_______________________________________\
Siemka :  ). Sorrki, że taki krótki. Pisałam to na telefonie wszystko :  )
Ponieważ byłam u sióstr. Jutro też jadę :  ) Na weekend oczywiście :  )
Zajęło mi to na telefonie 2 mmsy i 1 notatkę :  ). Starałam się :  ) 
Dobra jak będę u sióstr to będę pisać  : )
Dobra teraz idę suszyć włosy :  )
Branoc <3
A i mam nadzieję, że się podoba :  )
Jeśli chcecie być na bieżąco obserwujcie mnie na twitterze


piątek, 27 kwietnia 2012

Rozdział 22 : )


Rozdział 22
*Ania*
Obudził mnie głośny krzyk Weroniki. Już się domyślałam o co jej może chodzić. Chłopcy zjedli całe płatki… Więc ubrałam się, bo pewnie będziemy jechać na miasto i zeszłam do niej. Tak jak myślałam. Wera szybko pobiegła obudzić Mag i ubrać się. Gdy wszystkie byłyśmy gotowe, wsiadłyśmy do samochodu i odjechałyśmy. Gdy byliśmy na miejscu, weszliśmy do hipermarketu, wzięłyśmy koszyk i jak zawsze nie zastanawiając się nawet co bierzemy pakowałyśmy wszystko do koszyka. Przy kasie kasjerka się na nas patrzyła jak na idiotki, że tyle jedzenia zawsze kupujemy.
*Madzia*
Przy kasie nagle mi się przypomniało, że nie wzięłyśmy nic do picia. Więc bez chwili zastanowienia się pobiegłam między regałami. W końcu gdy znalazłam się w przedziale z piciem, wzięłam trzy sześciopaki i powolny krokiem ruszyła do kasy. Musiałam chwile postać w kolejce, ale gdy nadeszła moja kolej, kasjerka zaskanowała picie, zapłaciłam i ruszyłyśmy w stronę samochodu. Gdy zakupy zostały już bezpiecznie położone pojechałyśmy do domu. Na miejscu zastanawiałyśmy się jak się zabrać. Sześć reklamówek z zakupami, do tego trzy sześciopaki wody. Jakoś nam się udało. Musiałyśmy tylko kilka razy chodzić. Gorsze było to, że musiałyśmy to wszystko później układać i latać po całej kuchni.
*Weronika*
Po ułożeniu wszystkich zakupów, w końcu mogłam zjeść swoje ukochane płatki. Lecz niestety w tym przeszkodził mi dźwięk sms’a. Podeszłam do telefonu, który leżał na blacie kuchennym. Wzięłam do ręki i zaczęłam czytać sms’a, który był od Zayn’a. Treść jego brzmiała tak : „Cześć kochanie. Jesteśmy prawie na miejscu. Nie mam czasu za bardzo pisać. Kocham Cię :  *”. Ucieszyłam się, że się odezwał. Ale jak na razie myślałam tylko o tym aby zjeść moje pyszne płatki. Dopiero później mogłam się skupić. Więc wróciłam do śniadania. Po zjedzeniu wreszcie zrozumiałam jaką treść miał ten sms.. ucieszyłam się. Jak i mi się łezka zakręciła w oku, ponieważ nie było go przy mnie. Niestety taka kariera już.. Za chwile poszłam sprawdzić co ciekawego dzieje się  w telewizji. Na vivie akurat lecieli 1D z utworem What Makes You Beautiful. Zaczęłam tańczyć jak głupia. Przy zwrotce Zayn’a zaczęła płakać. Przypomniało mi się jak on mi to śpiewał. Nie wiedziałam, że aż tak będę za nim tęsknić. Wiedziałam, że zajmuje jakąś część mojego serca, lecz nie wiedziałam, że aż taką wielką. Po dzikich tańcach, gdy skończyła się piosenka przełączyłam na 4 fun tv. Niestety ich nie było. Ból głowy znów powróciłam. Wzięłam tabletkę i się położyłam. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudził mnie dopiero głośny dzwonek w moim telefonie. Była godzina 01:35 nie wiedziałam kto jest tak głupi, że teraz dzwoni. Jakiś numer zastrzeżony. Odebrałam. Jakiś dziwny głos zaczął mówić : „Zayn Malik Cię zdradza! Wejdź na twittera!” Nie wierzyłam w te bzdury, ale jednak weszłam na tego twittera. Ktoś wysłał mi zdjęcie. Bałam się otworzyć, ale do odważnych świat należy – pomyślałam. Gdy się otworzyło myślałam, że zemdleje… Przecież na tym zdjęciu był Zayn w samolocie, nie dość,  że ubrany tak jak wyjechał z domu to jeszcze spał z Seleną Gomez! To było już za wiele. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Zaczęłam płakać. Niestety. Nie wytrzymałam. Pobiegłam do kuchni. Wzięłam nóż. Przyłożyłam do ręki i mocno przejechałam. Zobaczyłam mroczki przed oczami.
*Ania*
Zrobiłam się głodna więc postanowiłam pójść do kuchni i sobie coś zrobić. Gdy weszłam doznałam szoku. Zobaczyłam pół leżącą, nieprzytomną Weronikę z zakrwawioną ręką. Podbiegłam do niej. Zaczęłam klepać po twarzy, niestety się nie budziła. Złapała za telefon, który miałam w kieszeni i zadzwoniłam po pogotowie. Po chwili byli już u nas w domu. W trakcie zabierania przyjaciółki do karetki pobiegłam na górę po Magdę. Szybko zbiegłyśmy i pojechałyśmy razem z lekarzami. W szpitalu musiałyśmy czekać z godzinę, aż lekarz wyjdzie z pokoju. Na szczęście wszystko się udało. Weronika się nie wykrwawiła. Była tylko lekko osłabiona. Ale mogłyśmy wejść. Cieszyłam się bo w końcu mogłam się dowiedzieć jak to się mogło stać.
*Magda*
Gdy zobaczyłam tak leżącą Weronikę zrobiło mi się przykro. Oczywiście było mi strasznie przykro i nadal płakałam, lecz przy niej chciałam trochę opanować te moje emocje.
A – dlaczego to zrobiłaś? – spytała spokojnie.
W – bo to jest długa historia. Ktoś zadzwonił do mnie i powiedział abym weszła na twittera, bo Zayn mnie zdradza i jest zdjęcie. Zobaczyłam to i to było zdjęcie z samolotu jeszcze był ubrany tak jak wyjechał z domu. Co było najgorsze? To było to, że on spał z Seleną Gomez!
A i Ja –Co?!
W – no! Same zobaczcie.
Zaczęła grzebać coś w telefonie. Nagle zaczęła nam pokazywać to zdjęcie. Spojrzałam. No niestety. To prawda! Wybiegłam przed szpital i zaczęłam dzwonić do Zayn’a.
Ja – Ty debilu! Jak mogłeś jej to zrobić?! Weronika jest teraz na pogotowiu przez Ciebie! Chciała popełnić samobójstwo rozumiesz?!
Z – Co?! Jak to?! Dlaczego przeze mnie?!
Ja – jak to nie wiesz? A Selenka?
Z – Jaka Selenka?! O co Ci chodzi?!
Ja – Nie udawaj, że nie wiesz!
Nie mogłam już tego słuchać i się rozłączyłam. Gdy chciałam już wejść znów do szpitala zobaczyłam wychodzącą Anię.
A – musiałam już wyjść. Jutro jak wszystko będzie dobrze Weronika wyjdzie ze szpitala. Teraz musi odpocząć.
Wróciłyśmy do domu. Położyłam się na łóżku. Zaczęłam o tym wszystkim myśleć. Przecież Zayn nie byłby taki głupi. Chyba nie byłby taki głupi… A może jednak byłby… Ale dlaczego? Te myśli cały czas plątały mi się po głowie. W tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. To był strasznie zdyszany Zayn, który z pośpiechu zapomniał kluczy. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, nawet patrzeć na niego. Ale on cały czas domagał się wyjaśnień. Uległam. Zaczęła mu wszystko powoli opowiadać. Strasznie się zdenerwował i chciał zobaczyć to zdjęcie. No to dobra, pokazała mu.
Z – przecież to fotomontaż!
Ja – Tak jasne fotomontaż yhy!
Z – no tak! Patrz! Mam to zdjęcie nawet na swoim telefonie!
Pokazał mi to zdjęcie. Mówił prawdę. To ta Selenka była „wklejona”. Teraz musieliśmy szybko jechać do szpitala, aby wszystko Weronice wyjaśnić. Na miejscu na szczęście po wielkim błaganiu, lekarz nas wpuścił. Weronika nie chciała widzieć Zayn’a dlatego tylko ja weszłam. Zaczęłam wyjaśniać jej wszystko. Niestety. Przyjaciółka w to nie wierzyła. Sądziła, że ja tylko bronie Zayn’a. Musiałam wziąć telefon Malika i pokazać to samo zdjęcie bez przeróbki.
W – jeny! Jak ja mogłam być taka głupia? Zayn przepraszam, że Ci nie ufałam. – Zaczęła płakać.
Z – Nic się nie stało. Ważne, że nic Ci nie jest. Nie płacz skarbie.
Znów przyszedł ten głupi lekarz i nas wyprosił. Na szczęście Weronika z Malikiem się pogodzili, niestety Zayn musiał wracać do chłopców. Gdy przyjechałam do domu weszłam na twittera, tam Zayn napisał :
„ Nienawidzę tej osoby, która przerobiła to zdjęcie i wysłała je Weronice!”
Była tam odpowiedź jeden dziewczyny
„Dlaczego mnie nienawidzisz?”
Chyba nie wiedziała co zrobił. Zayn odpowiedział jej :
„Moja miłość chciała się zabić przez takie głupie zdjęcie! Rozumiesz? Jeśli jej by nie było, mnie również. Następnym razem się zastanów!”
Pod tym samym twittem były różne odpowiedzi typu :
„Współczuje, ojej Zayn!, nie mów tak!” i takie różne. 
________________________________________________
Spoko jest :  ) Mam nadzieję, że się podoba  : )
Teraz nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział, a to tylko dlatego, że
wesołe miasteczko odjechało i jest taki upał, że w krótkich spodenkach latam  : )
Wina pogody :  D. Dobra miłego dnia  : )
A i gdy pisałam o tej vivie i piosence 1D to było identyko u mnie hahhhha
W tym samym momencie co to pisałam to leciało haha
Jeśli chcecie być na bieżąco obserwujcie mnie na twitterze

niedziela, 22 kwietnia 2012

Rozdział 21


Rozdział 21
Po dwugodzinnych zakupach wróciliśmy do domu. Byłam zmęczona tym chodzeniem. Usiadłam z Madzią przed telewizorem i zaczęłyśmy oglądać coś dziwnego. Nudne to było więc przełączyłyśmy na inny kanał. W tym momencie do pokoju wpadł Louis oraz oznajmił
Lou – dziewczyny jedziemy nad wodę. Jedziecie z nami?
Bez chwili zastanowienia odpowiedziałyśmy razem „tak”. Pobiegłyśmy do swoich pokoi. Ja się już przebrałam w strój kąpielowy, spakowałam jeszcze ręcznik. Po 10 minutach udaliśmy się na wodę. Usiedliśmy na takim małym mostku. Chłopcy poszli do sklepu a Ania wraz z Madzią koło pobliskiego lasku na spacer. Ja zostałam sama i zaczęłam rozkładać koce i takie inne. Nagle na mojej drodze stanął Karol z kolegami. Bez żadnego słowa złamał mnie i wziął na ręce. Ja oczywiście go biłam jak najmocniej w plecy, ale nic to nie dało. Zamachnął się i wrzucił do wody. Zaczęłam się topić. Owszem umiałam pływać, ale tym razem zakrztusiłam się wodą i złamał mnie silny skurcz w biodrze. Usłyszałam tylko głośny pisk Ani. Obudziłam się dopiero na kocu Zayn siedział nade mną cały mokry.
J – czemu jesteś mokry? Co ja tu robię?
A – Zayn Cię uratował!
J- słońce, ale Ty przecież pływać nie umiesz…
Z- oj uwierz, dla ciebie było warto. Ale teraz wytłumacz jak to się stało.
J – Ja nie wiem (zaczęłam mówić) stałam na mostku i rozkładałam koc i tak dalej zobaczyłam Karola, był wraz z kolegami.  Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Klepałam go po plecach, ale on nic… I mnie po prostu wrzucił do wody. Ja niestety się zakrztusiłam i miałam straszny skurcz..
Z – Niech tylko ja go znajde!
Po tych słowach wiedziałam, że Karolowi nie przejdzie to płazem. Malik naprawdę się zdenerwował. Postanowił go znaleźć, mówiłam mu aby tego nie robił, ale on jak zawsze uparty no to nic nie mogłam poradzić… Za 3 godziny przyszedł, lecz go nie znalazł… To był nie koniec. Po chwili wbiegła do domu Madzia z poszarpaną bluzkę i krwią na rękach.
J- co Ci się stało?
M – zabiłam człowieka!
J i Z – Co?!
M – ja go tylko popchnęłam!
H – co chciał Ci zrobić, że go popchnęłaś? Znałaś go?!
M – Harry!
Wykrzyczała i podbiegła do niego z płaczem. Hazza ją mocno przytulił. Ja wciąż nie mogłam uwierzyć w to co powiedziała Mag.
H – ale czemu go odepchnęłaś – spytał znów.
M – bo on chciał…
Biedna Madzia… Nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa. Nie naciskaliśmy dalej, ponieważ widać, że to dla niej bardzo trudne. Hazza nie odstępował ja na krok. Cały czas ją pocieszał. W końcu wieczorem zaczęła mówić powoli, lecz nadal było jej ciężko.
M – bo ja jak wracałam do domu, naprzeciw nie wyszedł jakiś gość. I mnie złapał i zaczął rozrywać bluzkę. Ja zaczęłam krzyczeć i go odepchnęłam. On się przewrócił i uderzył głową o kamień. Zaczęła lecieć krew. Chciałam go obudzić, klepałam po twarzy, ale nic! Widziałam jak ludzie szli więc się wystraszyłam i uciekłam. Krzyczeli za mną. Dalej pobiegłam do domu…
H- to straszne!
N – wiesz co ja robie by się rozweselić?
M – co?
N- nie wiem… Myślałem, że Ty wiesz.
M – Heh.
N – Nie no serio to ja jem.
M – Oj Niall!
Cały czas się teraz głowiliśmy! W końcu Madzia chyba o tym zapomniała, ponieważ siała się i nie była taka smutna jak wcześniej. Z nami nie da się być smutnym.  Nagle Harremu zadzwonił telefon. Po kilku minutach dowiedzieliśmy się, że chłopcy musieli jechać w trase. Co było najgorsze to to, że nie mogliśmy jechać z nimi. Ale to tylko 2 tygodnie. Co ja gadam? Tylko! Nie ja nie wytrzymam! Ale niestety ta kariera… Chłopcy zaczęli się pakować, bo dziś wieczorem mieli już wyjeżdżać… Będę tęsknić. Ale telefony istnieją. Chociaż tyle. Po spakowaniu rzeczy, pożegnaliśmy się… Oczywiście ja musiałam się popłakać. Zayn miał do mnie codziennie dzwonić, chyba, że nie będzie mógł. Gdy już odjeżdżali jeszcze gorzej zaczęłam płakać. Był już wieczór, więc poszłam się kąpać. Zajęło mi to może z półtorej godziny. Głowa mnie bolała, wzięłam sobie tabletke i się położyłam spać. W nocy się strasznie budziłam. Nie mogłam wcale zasnąć. 
_____________________________________
JEA! W końcu napisałam :  D. Macie, mam nadzieję, ze się podoba :  )
Krótki i dużo dialogów, ale... Są emocje  : D. Później
planuje jeszcze więcej :  D. Więc :  D. Znów niestety nwm
kiedy będzie kolejny rozdział o.O
Ale nic  : D.
Chora jestem :  <
Dobra, jeśli chcecie być na bierzącą obserwujcie mnie na
 Jeśli chcecie abyście byli osobiście informowani
o nowododanym rozdziale napiszcie mi w komciu swojego twittera : )
Wchodźcie na mojego
FACEBOOK'A 
i lajkujcie łaskawie :  D


niedziela, 15 kwietnia 2012

Takie tam.

Cześć rybki <3 Co tam u was? No więc nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział :  < Niestety! Nie mam pomysłu.. Ale piszcie mi jakieś pomysły :  ). Może jakiś wybiore... Bo jak na razie to nie mam żadnego pomysłu na 21 rozdział :  < Więc dawajcie mi jakieś pomysły w komentarzach :  ) Miłej niedzieli <3

niedziela, 8 kwietnia 2012

Rozdział 20 : D

Rozdział 20
Spakowałam :
Bluzki, bluzy, buty i inne rzeczy tak jak i moje dwa telefony, laptopa, wszystkie ładowarki. No i wszystko co było moje. Dobrze, że miałam jedną zapasową walizkę. Gdy już byłyśmy gotowe przed domem stał bus. Jeden pan schował nasze walizki a my usiadłyśmy koło chłopców.
L – mamy dom. Jest fajny. Jest 10 pokoi więc się mam  nadzieję pomieścimy.
N – ale będzie party hard!
W – Niall!
N – no dobra.
Na miejscu byliśmy po 35 minutach. Wysiedliśmy. Zobaczyłam piękny dom. Miałam teraz nadzieję, że Karol mnie znów nie znajdzie. Weszliśmy do środka. Było pięknie. Pokoje były super. Duże i przytulne. Taka była kolejność jaką właśnie ustaliliśmy : Liam, Louis, Harry, Madzia, Niall, Ania, Zayn i ja. Ciekawe jak to będzie mieszkać z takimi wariatami. Po rozpakowaniu swoich rzeczy, poukładałam sobie rzeczy w garderobie. Była duża i fajna. Usłyszałam krzyk Louis’a z dołu
Lou – LUDZIE CHODŹCIE TU!
Wszyscy zeszliśmy tak jak kazał pan Tomlinson.
L – co jest Lou?
Lou – skandal! Po prostu skandal! Nie ma marchewki! Ani jednej! Rozumiecie?! Jedziemy na zakupy! Raz dwa! Pokupujemy to co chcemy! Szybko do samochodu!
Z – skończyłeś już gadać?
Lou- w zasadzie.
J – to dobrze. Dobra Lou ma racje. Chodźcie na te zakupy.
Ruszyliśmy na zakupy. Koło supermarketu byliśmy po 15 minutach. Zaczęliśmy pakować to co nam wpadło do rąk. Zapełniliśmy 3 duże koszyki. Jeszcze nie te co się nosi tylko te na kółkach. Między innymi kupiliśmy : ser, szynkę, mleko, płatki (bez których nie mogę żyć), marchewki, jabłka, banany, budynie, kiśle i wiele, wiele więcej. Różne napoje i takie tam. Oczywiście musieliśmy kupić proszki do pranie i różne chemiczne rzeczy. Po zakupach ruszyliśmy w stronę domu. Zatrzymaliśmy się na stacji paliw i Harry (który prowadził) zatankował. W domu byliśmy za dziesięć 12. Rozpakowaliśmy zakupy i chłopcy zadzwonili po gosposie. Posprzątała nam trochę dom. Chodź był nowy, ale kurzu pełno. Hazza postanowił nam coś ugotować. Madzia mu tam pomagała trochę. Ale większość zrobił sam. Wymodził naleśniki + gofry z bitą śmietaną, toffi, czekoladą po prostu jak kto woli. W ciągu 12 minut Niall już zjadł 6 naleśników i 3 gofry.
*Ania*
Mój głodomor – pomyślałam.
Zawsze głodny. Ta przeprowadzka  nawet dobry pomysł. Świetny dom no i mieszkamy wraz z chłopcami. Chodź to będzie pewnie ciężko, ale ok. Wiem, że musi być pełna lodówka dla Niall’a półki wypchane marchewkami dla Louis’a a piekarnik cały w kurczaku dla zayn’a tak jak i również nie może być łyżek w szufladach, ponieważ Liam no i koszyk pełen bananów dla Harrego. Po prostu świetnie. Ale w końcu moim największym marzeniem było to aby mieszkać wraz z całą grupą One Direction. Jeszcze być z Niall’em. No i to się spełniło. Po zjedzeniu takiego niby obiadu, zagraliśmy sobie w eurobiznes. Oczywiście w pary, ponieważ brakowało pionków i kasy. Gdy już nas to znudziło, ponieważ było dużo do zapłaty i różnych takich jak to w eurobiznesie, to zaczęliśmy grać w pokera. Nawet ok mi szło, chodź nie umiałam w to grać. Pograliśmy tak troszkę, ale z racji tego, że ja, Madzia i Weronika nie umiałyśmy w to grać więc chłopcy wymyślili gre w kenta, którą dobrze znałyśmy jeszcze z Polski. Byliśmy w parach : Zayn Weronika, Niall ja, Madzia Harry no i oczywiście Louis i Liam. Niestety Liam i Louis przegrali pierwsi i mieli zrobić kolacje. Po godzinnej grze, Hazza wraz z Madzią pojechali do wypożyczalni filmów, po jakiś film. Przyjechali może za pół godziny. Przywieźli jakiś horror połączony z komedią, który trwał godzinę i dwadzieścia minut. Oczywiście nie obeszło się bez popcornu i marudzenia Niall’a, że jest głodny. Gdy film się skończył, chłopcy wymyślili, żebyśmy pojechali na kręgielnię i się trochę rozerwały. Więc ruszyliśmy w drogę. Na miejscu okazało się, że niestety kręgielnia dziś nie czynna. Więc Louis wymyślił abyśmy pojechali na basen. Więc wróciliśmy się do domu, po stroje kąpielowe i pojechaliśmy na basen. Weronika z Zayn’em pobyli tylko trochę w wodzie, ponieważ Zayn wolał pójść do jacuzzi lub sauny.
*Weronika*
Ale w tej saunie gorąco. Lubiłam w niej przebywać. Nie wiedziałam dlaczego. Tak jak siedzieć w jacuzzi, a następnie wejść do basenu, do tej „lodowatej” wody. Madzia coś dobrze się czuła. Pływała, skakała i inne rzeczy robiła. Cieszyłam się. Po wyjściu już z sauny wzięłam z Zayn’em zimny prysznic no i weszliśmy do basenu, aby zagrać w piłkę. Kochałam grac w siatkę. A zwłaszcza w wodzie. Następnie co zrobiliśmy to poszliśmy na rurę. Gdy ratownik nie patrzył wszyscy w ósemkę zjechaliśmy. Ale był czad! Niestety. Dziś musieli zamknąć wcześniej. Co dziś zrozumieliśmy to to, że za dwa dni idzie się święcić jajka. Więc sprzątanie. Chłopcy oczywiście wynajęli do tego sprzątaczkę. A my będziemy się lenić. W końcu lepiej dla nas. Trzeba było robić pisanki. Więc jutro mieliśmy się za to wziąć. Gdy wróciliśmy do domu, nie mieliśmy siły na nic. Tylko na przebranie się w piżamy. Ja akurat zasnęłam szybko. Nie wiem jak inni. Obudził mnie Louis, który miał w ręku jajka. Zaczął coś do mnie mówić,  że malują pisanki i inne pierdoły. W piżamie zeszłam na dół. Dali mi różne farby i inne. Ja swoje jajko postanowiłam ozdobić takim rysunkiem Zayn’a, co rysowałam kiedyś. Taki rysunkowy Malik mogę powiedzieć. Po skończeniu naszych prac, weszłam na górę aby się przebrać. Już wiedziałam w co się ubiorę. Chyba każdy wiedział, bo jakoś nie ubieram się w nic innego niż : siwe spodnie z dziurami, czarną bejsbolówkę, białą luźną bluzkę i czarne trampki. No i taka mała sportowa torba, którą dostałam od mamy. Ona była w kolorze czarnym. A w torebce co? Jak zwykle, dwa telefony, klucze, portfel i karta kredytowa. Zeszłam na śniadanie, ponieważ jeszcze nie zjadłam. Oczywiście jak zwykle były to moje ulubione czekoladowe płatki z mlekiem. Po śniadaniu wybraliśmy się do kawiarni. Kilka łyków kawy od razu mnie pobudziło. Piszczące fanki, również tam były. Autografy, zdjęcia i inne. Więc szybko poszło. Usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy sobie różne kawy. Harry wolał herbatę więc sobie ją zamówił. Dobrze, że podawali ją. W radiu akurat lecieli 1D jeszcze WMYB, zaczęli śpiewać. Dziewczyny przechodzące wbiegły do tej kawiarni, zaczęły piszczeć i w ogóle. Gdy chłopcy przestali śpiewać, dziewczyny zaczęły piszczeć jeszcze głośniej, wzięły serwetki ze stołu i chciały autografy. Chłopcy dali je oczywiście. Zdjęcia oczywiście też musiały być. O dziwo one też chciały z nami. Ale okej. Gdy wypiliśmy kawę jak i herbatę, z dziewczynami chciałyśmy iść sobie kupić jakieś ubrania. Chłopcy nie mieli żadnego wyjście więc poszli z nami. Galeria stylu nie była pełna ludzi jak zazwyczaj. Więc nie trzeba było się przepychać. Ja miałam tylko jedno w głowie : by kupić sobie bejsbolówkę, spodnie z dziurami, trampki i jakąś bluzkę. Reszta to już mnie nie interesowała. Ale przed świętami niestety nie mieli żadnej dostawy… I nie mogłam sobie kupić żadnej bejsbolówki. Niestety. Ale kupie pewnie po świętach.

______________________________
Dobra mój beznadziejny rozdział już jest.
Kolejny się tworzy :  )
A ja życzę wam mokrego dyngusa  : D
Mam nadzieję, ze brat mnie nie wrzuci
do prysznica jak będę spać  : )
Kolejny rodział może będzie w następym tygodniu  : )
Dobra, jeśli chcecie być na bierzącą obserwujcie mnie na
 Jeśli chcecie abyście byli osobiście informowani
o nowododanym rozdziale napiszcie mi w komciu swojego twittera : )
Wchodźcie na mojego
FACEBOOK'A 
i lajkujcie łaskawie :  D

piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział 19 : D


Rozdział 19
Po udanym wieczorze wróciliśmy do domu. Chłopcy niestety musieli iść już. Więc poszłyśmy z Weroniką do swoich pokoi. Wykąpałam się i ze zmęczenia położyłam. Jak się nie myle po 2:00 usłyszałam jakieś stukanie czy coś. Wyjrzałam przez okno i co zobaczyłam? Lou trzepiącego dywany. Miał normalnie wyczucie czasu. Zamiast spać to trzepie dywan. Zresztą mnie też się spać nie chciało tylko leżeć. Ale jakoś ogarnęłam się trochę i wyszłam do niego. Usiadłam po turecku i zaczęliśmy rozmawiać. Rozmowa jak zawsze była miła. Po jej skończeniu wróciłam do swojego milutkiego łóżeczka i zasnęłam. Obudziłam się tak jakoś po 9:30. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie na śniadanie naleśniki. Były pyszne. Takie jakie lubiłam, ale nigdy nie umiałam zrobić a dziś jakoś mi się udało. Zastanawiało mnie bardzo ten fakt, że znów czułam jak ktoś chodzi po moim pokoju i stoi nade mną. Ciekawe dlaczego tak czułam. Byłam bardzo ciekawa czy Weronika również tak miała. W końcu na dół zeszła Weronika. W pewnej chwili zadzwonił jej telefon. Gdy skończyła rozmowę, zaczęła skakać jak szalona. Nie wiedziałam kiedy nawet złapała mnie za rękę i w piżamie zaczęła biec do samochodu. Ja również w niej byłam. Zaczęła jechać w stronę szpitala. Domyślałam się o co chodzi. Gdy byłyśmy na miejscu zobaczyłyśmy Magdę. Szybko do niej wybiegłyśmy. Nie mogłyśmy się od niej oderwać. Chodź to kilka dni, ale. Jak wsiadłyśmy do samochodu, zadzwoniłam do Harolda. Był bardzo szczęśliwy.
H – Zaraz będę u was.
J – Dobrze.
Na miejscu zastałyśmy Hazze, tak jak powiedział. Był bardzo zadowolony na widok Madzi. Uściskał ją mocno. Weszliśmy do środka. Zostawiłyśmy ich samych, a my poszłyśmy do mojego pokoju. Weronika oczywiście siedziała w telefonie na twitterze. Gdy do niej mówiłam coś to odpowiadała „tak” lub „nie wiem”. Znając ją już trochę, to się domyśliłam, że słyszy tylko może z 20% to co do niej mówiłam.
*Zadzwonił Weronice telefon*
W- słucham? (…) ok zaraz będę.
W – no to ja idę do Zayn’a.
J – Dobra, ok. O której będziesz?
W- yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy (trochę a nawet bardzo się zacieła.)
J – yyy?
W – Nie wiem.
*Weronika*
Poszłam do swojego pokoju, aby się przebrać, ponieważ w dalszym ciągu byłam w piżamie. Gdy już byłam w całości gotowa, udałam się do domu chłopców. Drzwi otworzył mi Niall, który właśnie wychodził do Ani. Jak weszłam do pokoju, w tym czasie Zayn oglądał telwizje. Usiadłam koło niego i opowiedziałam mu kilka rzeczy. Jakoż iż nie było nic w telewizji Zayn oznajmił, że jedziemy do jakiejś kawiarni. Więc wstałam i pojechaliśmy. Na miejscu piszczące fanki się pojawiły. Dalej dzień minął okej. Wróciłam do domu tak gdzieś po 3:20. Byłam zmęczona więc szybko zasnęłam. Rano obudziło mnie mocne stukanie do drzwi. Zeszłam by otworzyć. Nie wiedziałam kto tak wcześnie rano, (bo była 6:48) dobija się aż tak bardzo do drzwi. Gdy otworzyłam doznałam szoku. To był mój były chłopak, jeszcze z Polski.
J – Karol co Ty tu robisz?
K – Tęskniłaś?
Po tych słowach od razu chciał mnie pocałować, ale go odepchnęłam. On strasznie się zbulwersował. Szybko się denerwował i potrafił mnie uderzyć. Dlatego to był powód naszego zerwania. Zaczął krzyczeć cos takiego, że i tak będę jego i w pewnym momencie rzucił się na mnie. Do salonu zbiegła Ania. Zobaczyła Karola i mnie. Ja strasznie krzyczałam. Spanikowana zadzwoniła do kogoś. Po chwili dowiedziałam się, że do Zayn’a. Bo wbiegł szybko do naszego domu. Odepchnął Karola i mnie mocno przytulił.
K – teraz takiego fagasa sobie znalazłaś? – wykrzyczał zbulwersowany.
Nic nie chciałam odpowiadać. Zayn pokazał mu drzwi. Wyrzucił go z domu. Zamknął drzwi na klucz. Przytulił mnie mocno.
Z – skarbie kto to był? – spytał opiekuńczo.
J – to był mój były chłopak. Jeszcze z Polski. Nie wiem co on tu robi. On mi nie da spokoju teraz rozumiesz?
Zaczęłam płakać. Zayn się trochę zmartwił. Ale czułam troskę i opiekuńczość z jego strony. Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Usiadłam więc na kanapie i zaczęłam myśleć. Ania podała mi miskę pełną płatków. Zjadłysmy i Zayn poszedł do siebie. Jak się ubrałam zeszłam na dół na telewizję. Jak chciałam wyjść do Zayn’a na drzwiach wyjściowych od strony dworu było napisane „I tak będziesz moja!”. Miałam już tego dość! Pobiegłam więc szybko zapłakana do Malika. Otworzył mi Harry. Gdy mnie zobaczył strasznie się zdziwił. U nich również była Madzia. Uściskałam ją mocno. Opowiedziałam im co się stało. Byli wystraszeni tak jak ja. W pewnym momencie wbiegła do domu chłopców wystraszona Ania.
A – posłuchajcie musimy się stąd wynosić! On jest nieobliczalny! Właśnie się do nas Weronika włamał! Rozumiesz to! Nie no musimy jechać!
Po tych słowach chłopcy zaczęli mówić jeden przez drugiego :
Z – no się wyprowadzamy dziewczyny!
L – znajdziemy jakieś mieszkanie!
H – Będziemy mieszkać w ósemkę!
Lou – Ale będzie zajebiście!
N – nie kończące się party hard!
J – hahahahahahahah ajj chłopcy.
Z – no to idźcie pakować swoje rzeczy. Tylko uważajcie na siebie! Jak coś to dzwońcie to szybko przybiegniemy!
Po tych słowach szybko wyszłyśmy z ich domu. Zamknęłyśmy drzwi na klucz i zaczęłyśmy się pakować.
_________________
Mam nadzieję, że sie podoba  : )
Oceniajcie i wyrażajcie swoje opinie :  )
jest troszkę więcej emocji :  )
Dobra, jeśli chcecie być na bierzącą obserwujcie mnie na
TWITTERZE. Jeśli chcecie abyście byli osobiście informowani
o nowododanym rozdziale napiszcie mi w komciu swojego twittera : )
Wchodźcie na mojego FACEBOOK'A


czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 18 : )

Rozdział 18

Powiedział mi :

D - Pani Weronika Panna Magdalena musi mieć operacje, która odbędzie się jutro. Będziemy teraz w kontakcie, a teraz proszę już iść do domu, ponieważ Pani Magda musi odpocząć.

J - Słucham! Ale jak to?! Dobrze już idziemy!

Gdy wyszłam z gabinetu, zaczęłam płakać. Napisałam do Zayn’a sms’a, że muszą już iść. Nie chciałam wchodzić, ponieważ nie chciałam martwić przyjaciółki. Gdy dojechaliśmy do domu, powoli zaczęłam mówić co mi doktor powiedział. Każdy się załamał, a zwłaszcza Harry.

*Hazza*

Nie mogłem tego wytrzymać. Dlaczego tak się stało? Sam już nie wiem. Wiem to, że będę z nią zawsze! Postanowiłem iść do domu i posiedzieć samemu. Wyszedłem bez słowa. Poszedłem do siebie do pokoju i położyłem się na łóżku. Czułem jak łzy mi spływają po policzkach.
*Weronika*
Szukałam Hazzy trochę, ale go nie było. Pewnie poszedł do siebie. Chłopcy też poszli, ponieważ się o niego martwili, bo wiedzieli, że on ją pokochał. A on jest bardzo wrażliwy i łatwo go zranić. Gdy  przyjaciółka poszła spać, ja pojechałam do nocnego. Nie mogłam wyżymać. Kupiłam sobie papierosy czekoladowe. Tak. Znów mi się zachciało palić. Zawsze mnie to uspokajało. A zwłaszcza czekoladowe. No niestety, gdy byłam taki małym mogę nazwać „gnojkiem”, jeszcze w Polsce, ponieważ tu się wprowadziłam jak miałam 15 lat to wplątałam się w złe towarzystwo. No i tak jakoś wyszło. Gdy tylko odpaliłam papierosa, poczułam ulgę. Nikt nie wiedział o tym moim małym „sekrecie” prócz Ani i kilku znajomych jeszcze z Polski. Po wejściu z tarasu, poszłam do swojego pokoju na górę. Nie miałam ochoty wchodzić nawet na komputer, co u mnie jest dziwne. Przytuliłam się do misia, którego dostałam od Zayn’a i jakoś zasnęłam. Obudziłam się rano po 8:46. Ania już była na dole i jadła śniadanie. Podeszłam do lodówki i zaczęłam w niej czegoś szukać. Jeszcze nie wiedziałam czego, ale czegoś tam szukałam. W końcu wyjęłam mleko i zrobiłam sobie płatki. Usiadłam koło przyjaciółki, wtedy ona zadała mi pytanie

A – paliłaś?

Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć, ale niestety no nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. Więc postanowiłam powiedzieć jej prawdę

J – Tak. Niestety. Przepraszam, ale z tego stresu nie mogłam już wytrzymać.

A – Dobrze.  Nie martw się. Poradzimy sobie.

Po tych słowach przytuliłam się mocno do przyjaciółki. Czułam jak łzy napływają mi do powiek. Dobrze, że jest przy mnie Ania. Po śniadaniu pojechałam do Madzi. Lecz niestety przyjechałam w momencie kiedy Madzia miała operację. Trzymałam mocno kciuki, aby się udała. Po niecierpliwym czekaniu doktor wyszedł z Sali operacyjnej.

D – Dzień dobry. Operacja się udała, lecz pani Magda będzie jeszcze raz miała operację. A teraz musi zostać, ale jutro już będzie mogła wyjść.

J – Aha dobrze, dziękuję. A mogę do niej wejść.

D – wie pani co? Lepiej by było gdyby pani Magda odpocząć sobie.

J – Aha, dobrze, a więc dziękuję bardzo. Do widzenia
D – do widzenia.

Ucieszyłam się, że operacja się udała. Ale nadal się martwiłam zdrowiem Magdy. Gdy pojechałam do domu zobaczyłam Zayn’a wraz z Niall’em pod swoim domem. Gdy do nich podeszłam opowiedziałam im co się stało i co mi powiedział lekarz. Kazali mi iść szybko do załamanego Harrego, aby go pocieszyć, ponieważ nie mógł znieść tej wiadomości, że Madzia może umrzeć. Gdy weszłam do domu był Lou i Liam. Wskazali mi drogę do pokoju Hazzy. Zapukałam.

H – proszę.

J- Cześć mam dla ciebie wiadomość.

Harry odruchowo usiadł.

H- słucham Cię z zapartym tchem.

J- No to słuchaj tylko nie przerywaj. Byłam dziś u Madzi. Miała operację. Rozmawiałam z lekarzem i powiedział, ze operacja się udała i może jutro wyjdzie ze szpitala. Będzie jeszcze jedna i od niej zależy czy Madzia z tego wyjdzie.

Harold zaczął skakać jak szalony. Jeszcze takiego szczęśliwego go nie wiedziałam.

*Ania*

Gdy byłam w domu z Niall’em i Zayn’em który czekał na Weronikę. Zadzwonił mi telefon. To był Harry, który chciał iść na wesołe miasteczko. Zgodziliśmy się i byliśmy szczęśliwi, że jest w końcu wesoły. Cieszyliśmy się również dlatego, że Madzia wyjdzie ze szpitala.. Więc zebraliśmy się i wieczorem byliśmy już w wesołym miasteczku. Poszliśmy na koniku. Wreszcie od kilku dni widziałam Styles’a szczęśliwego.
___________________________________________
Dobra jest w końcu  : )
Sorrki, że taki krótki, ale tak wyszło :  )
Znów nie widziałam kiedy będzie nowy ;  <
Ale ok :  )
Dobra, jeśli chcecie być na bierzącą obserwujcie mnie na
TWITTERZE. Jeśli chcecie abyście byli osobiście informowani
o nowododanym rozdziale napiszcie mi w komciu swojego twittera :  )
Wchodźcie na mojego FACEBOOK'A