czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 18 : )

Rozdział 18

Powiedział mi :

D - Pani Weronika Panna Magdalena musi mieć operacje, która odbędzie się jutro. Będziemy teraz w kontakcie, a teraz proszę już iść do domu, ponieważ Pani Magda musi odpocząć.

J - Słucham! Ale jak to?! Dobrze już idziemy!

Gdy wyszłam z gabinetu, zaczęłam płakać. Napisałam do Zayn’a sms’a, że muszą już iść. Nie chciałam wchodzić, ponieważ nie chciałam martwić przyjaciółki. Gdy dojechaliśmy do domu, powoli zaczęłam mówić co mi doktor powiedział. Każdy się załamał, a zwłaszcza Harry.

*Hazza*

Nie mogłem tego wytrzymać. Dlaczego tak się stało? Sam już nie wiem. Wiem to, że będę z nią zawsze! Postanowiłem iść do domu i posiedzieć samemu. Wyszedłem bez słowa. Poszedłem do siebie do pokoju i położyłem się na łóżku. Czułem jak łzy mi spływają po policzkach.
*Weronika*
Szukałam Hazzy trochę, ale go nie było. Pewnie poszedł do siebie. Chłopcy też poszli, ponieważ się o niego martwili, bo wiedzieli, że on ją pokochał. A on jest bardzo wrażliwy i łatwo go zranić. Gdy  przyjaciółka poszła spać, ja pojechałam do nocnego. Nie mogłam wyżymać. Kupiłam sobie papierosy czekoladowe. Tak. Znów mi się zachciało palić. Zawsze mnie to uspokajało. A zwłaszcza czekoladowe. No niestety, gdy byłam taki małym mogę nazwać „gnojkiem”, jeszcze w Polsce, ponieważ tu się wprowadziłam jak miałam 15 lat to wplątałam się w złe towarzystwo. No i tak jakoś wyszło. Gdy tylko odpaliłam papierosa, poczułam ulgę. Nikt nie wiedział o tym moim małym „sekrecie” prócz Ani i kilku znajomych jeszcze z Polski. Po wejściu z tarasu, poszłam do swojego pokoju na górę. Nie miałam ochoty wchodzić nawet na komputer, co u mnie jest dziwne. Przytuliłam się do misia, którego dostałam od Zayn’a i jakoś zasnęłam. Obudziłam się rano po 8:46. Ania już była na dole i jadła śniadanie. Podeszłam do lodówki i zaczęłam w niej czegoś szukać. Jeszcze nie wiedziałam czego, ale czegoś tam szukałam. W końcu wyjęłam mleko i zrobiłam sobie płatki. Usiadłam koło przyjaciółki, wtedy ona zadała mi pytanie

A – paliłaś?

Nie wiedziałam co mam jej powiedzieć, ale niestety no nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. Więc postanowiłam powiedzieć jej prawdę

J – Tak. Niestety. Przepraszam, ale z tego stresu nie mogłam już wytrzymać.

A – Dobrze.  Nie martw się. Poradzimy sobie.

Po tych słowach przytuliłam się mocno do przyjaciółki. Czułam jak łzy napływają mi do powiek. Dobrze, że jest przy mnie Ania. Po śniadaniu pojechałam do Madzi. Lecz niestety przyjechałam w momencie kiedy Madzia miała operację. Trzymałam mocno kciuki, aby się udała. Po niecierpliwym czekaniu doktor wyszedł z Sali operacyjnej.

D – Dzień dobry. Operacja się udała, lecz pani Magda będzie jeszcze raz miała operację. A teraz musi zostać, ale jutro już będzie mogła wyjść.

J – Aha dobrze, dziękuję. A mogę do niej wejść.

D – wie pani co? Lepiej by było gdyby pani Magda odpocząć sobie.

J – Aha, dobrze, a więc dziękuję bardzo. Do widzenia
D – do widzenia.

Ucieszyłam się, że operacja się udała. Ale nadal się martwiłam zdrowiem Magdy. Gdy pojechałam do domu zobaczyłam Zayn’a wraz z Niall’em pod swoim domem. Gdy do nich podeszłam opowiedziałam im co się stało i co mi powiedział lekarz. Kazali mi iść szybko do załamanego Harrego, aby go pocieszyć, ponieważ nie mógł znieść tej wiadomości, że Madzia może umrzeć. Gdy weszłam do domu był Lou i Liam. Wskazali mi drogę do pokoju Hazzy. Zapukałam.

H – proszę.

J- Cześć mam dla ciebie wiadomość.

Harry odruchowo usiadł.

H- słucham Cię z zapartym tchem.

J- No to słuchaj tylko nie przerywaj. Byłam dziś u Madzi. Miała operację. Rozmawiałam z lekarzem i powiedział, ze operacja się udała i może jutro wyjdzie ze szpitala. Będzie jeszcze jedna i od niej zależy czy Madzia z tego wyjdzie.

Harold zaczął skakać jak szalony. Jeszcze takiego szczęśliwego go nie wiedziałam.

*Ania*

Gdy byłam w domu z Niall’em i Zayn’em który czekał na Weronikę. Zadzwonił mi telefon. To był Harry, który chciał iść na wesołe miasteczko. Zgodziliśmy się i byliśmy szczęśliwi, że jest w końcu wesoły. Cieszyliśmy się również dlatego, że Madzia wyjdzie ze szpitala.. Więc zebraliśmy się i wieczorem byliśmy już w wesołym miasteczku. Poszliśmy na koniku. Wreszcie od kilku dni widziałam Styles’a szczęśliwego.
___________________________________________
Dobra jest w końcu  : )
Sorrki, że taki krótki, ale tak wyszło :  )
Znów nie widziałam kiedy będzie nowy ;  <
Ale ok :  )
Dobra, jeśli chcecie być na bierzącą obserwujcie mnie na
TWITTERZE. Jeśli chcecie abyście byli osobiście informowani
o nowododanym rozdziale napiszcie mi w komciu swojego twittera :  )
Wchodźcie na mojego FACEBOOK'A

4 komentarze: