Rozdział 18
Powiedział mi :
D - Pani Weronika
Panna Magdalena musi mieć operacje, która odbędzie się jutro. Będziemy teraz w
kontakcie, a teraz proszę już iść do domu, ponieważ Pani Magda musi odpocząć.
J - Słucham! Ale jak
to?! Dobrze już idziemy!
Gdy wyszłam z
gabinetu, zaczęłam płakać. Napisałam do Zayn’a sms’a, że muszą już iść. Nie
chciałam wchodzić, ponieważ nie chciałam martwić przyjaciółki. Gdy dojechaliśmy
do domu, powoli zaczęłam mówić co mi doktor powiedział. Każdy się załamał, a
zwłaszcza Harry.
*Hazza*
Nie mogłem tego
wytrzymać. Dlaczego tak się stało? Sam już nie wiem. Wiem to, że będę z nią
zawsze! Postanowiłem iść do domu i posiedzieć samemu. Wyszedłem bez słowa.
Poszedłem do siebie do pokoju i położyłem się na łóżku. Czułem jak łzy mi
spływają po policzkach.
*Weronika*
Szukałam Hazzy trochę,
ale go nie było. Pewnie poszedł do siebie. Chłopcy też poszli, ponieważ się o
niego martwili, bo wiedzieli, że on ją pokochał. A on jest bardzo wrażliwy i
łatwo go zranić. Gdy przyjaciółka poszła
spać, ja pojechałam do nocnego. Nie mogłam wyżymać. Kupiłam sobie papierosy
czekoladowe. Tak. Znów mi się zachciało palić. Zawsze mnie to uspokajało. A
zwłaszcza czekoladowe. No niestety, gdy byłam taki małym mogę nazwać
„gnojkiem”, jeszcze w Polsce, ponieważ tu się wprowadziłam jak miałam 15 lat to
wplątałam się w złe towarzystwo. No i tak jakoś wyszło. Gdy tylko odpaliłam
papierosa, poczułam ulgę. Nikt nie wiedział o tym moim małym „sekrecie” prócz
Ani i kilku znajomych jeszcze z Polski. Po wejściu z tarasu, poszłam do swojego
pokoju na górę. Nie miałam ochoty wchodzić nawet na komputer, co u mnie jest dziwne.
Przytuliłam się do misia, którego dostałam od Zayn’a i jakoś zasnęłam.
Obudziłam się rano po 8:46. Ania już była na dole i jadła śniadanie. Podeszłam
do lodówki i zaczęłam w niej czegoś szukać. Jeszcze nie wiedziałam czego, ale
czegoś tam szukałam. W końcu wyjęłam mleko i zrobiłam sobie płatki. Usiadłam
koło przyjaciółki, wtedy ona zadała mi pytanie
A – paliłaś?
Nie wiedziałam co mam
jej powiedzieć, ale niestety no nie miałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. Więc
postanowiłam powiedzieć jej prawdę
J – Tak. Niestety.
Przepraszam, ale z tego stresu nie mogłam już wytrzymać.
A – Dobrze. Nie martw się. Poradzimy sobie.
Po tych słowach
przytuliłam się mocno do przyjaciółki. Czułam jak łzy napływają mi do powiek.
Dobrze, że jest przy mnie Ania. Po śniadaniu pojechałam do Madzi. Lecz niestety
przyjechałam w momencie kiedy Madzia miała operację. Trzymałam mocno kciuki,
aby się udała. Po niecierpliwym czekaniu doktor wyszedł z Sali operacyjnej.
D – Dzień dobry.
Operacja się udała, lecz pani Magda będzie jeszcze raz miała operację. A teraz
musi zostać, ale jutro już będzie mogła wyjść.
J – Aha dobrze,
dziękuję. A mogę do niej wejść.
D – wie pani co?
Lepiej by było gdyby pani Magda odpocząć sobie.
J – Aha, dobrze, a
więc dziękuję bardzo. Do widzenia
D – do widzenia.
D – do widzenia.
Ucieszyłam się, że
operacja się udała. Ale nadal się martwiłam zdrowiem Magdy. Gdy pojechałam do
domu zobaczyłam Zayn’a wraz z Niall’em pod swoim domem. Gdy do nich podeszłam
opowiedziałam im co się stało i co mi powiedział lekarz. Kazali mi iść szybko
do załamanego Harrego, aby go pocieszyć, ponieważ nie mógł znieść tej
wiadomości, że Madzia może umrzeć. Gdy weszłam do domu był Lou i Liam. Wskazali
mi drogę do pokoju Hazzy. Zapukałam.
H – proszę.
J- Cześć mam dla
ciebie wiadomość.
Harry odruchowo
usiadł.
H- słucham Cię z
zapartym tchem.
J- No to słuchaj tylko
nie przerywaj. Byłam dziś u Madzi. Miała operację. Rozmawiałam z lekarzem i
powiedział, ze operacja się udała i może jutro wyjdzie ze szpitala. Będzie
jeszcze jedna i od niej zależy czy Madzia z tego wyjdzie.
Harold zaczął skakać
jak szalony. Jeszcze takiego szczęśliwego go nie wiedziałam.
*Ania*
Gdy byłam w domu z
Niall’em i Zayn’em który czekał na Weronikę. Zadzwonił mi telefon. To był
Harry, który chciał iść na wesołe miasteczko. Zgodziliśmy się i byliśmy
szczęśliwi, że jest w końcu wesoły. Cieszyliśmy się również dlatego, że Madzia
wyjdzie ze szpitala.. Więc zebraliśmy się i wieczorem byliśmy już w wesołym
miasteczku. Poszliśmy na koniku. Wreszcie od kilku dni widziałam Styles’a
szczęśliwego.
___________________________________________
Dobra jest w końcu : )
Sorrki, że taki krótki, ale tak wyszło : )
Sorrki, że taki krótki, ale tak wyszło : )
Znów nie widziałam kiedy będzie nowy ; <
Ale ok : )
Dobra, jeśli chcecie być na bierzącą obserwujcie mnie na
TWITTERZE. Jeśli chcecie abyście byli osobiście informowani
o nowododanym rozdziale napiszcie mi w komciu swojego twittera : )
Wchodźcie na mojego FACEBOOK'A
dobrze jest! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam <3
dzięki : *
UsuńRównież <3
Nie mogę doczekać się kolejnego!
OdpowiedzUsuńTroolololol <3 Hohoho <3 Nie uśmierce Cię więc ok <3
Usuń