wtorek, 27 marca 2012


Rozdział 11
Po chwili usłyszałam głos Zayn’a. Powiedział „prima aprilis kochanie!” Ja się odwróciłam i bardzo mocno się do niego przytuliłam. Po kilku minutach przestałam płakać i weszliśmy z Zayn’em na górę. Spytałam się :
- masz ciasteczka oreo?
- mam nawet dwa opakowania!
- a to daj proszę..
Zayn dał mi ciasteczka a ja wzięłam paste do zębów Liam’a i posmarowałam je pastą. Zeszliśmy na dół i poczęstowałam chłopaków. Louis rzekł :
- mmm wyszły nowe? Miętowe? Smaczne…
My się zaczęliśmy śmiać… Po chwili Liam krzyknął :
- łeeeee! To moja pasta do zębów!
Ja z Zayn’em zaczęliśmy się śmiać i powiedzieliśmy razem : „prima aprilis chłopcy” każdy po tym zaczął się śmiać… Lou pogratulował mi pomysłu…  Niall jak zawsze zaczął się śmiać. Następnie znów poszłam z Malikiem na góre, gdy usiadłam na łóżku Zayn się na mnie rzucił i powiedział : „wariatka moja kochana!”. Późnym wieczorem przyszłam do domu… Wykąpałam się i zasnęłam…
*Ania*
Gdy rano wstałam Weronika jeszcze spała… Ubrałam się i umyłam. Nie chciałam jej budzić więc  zostawiłam kartkę na lodówce, że jade na miasto. Skończyło się jedzenie w lodówce więc musiałam jechać, bo oczywiście gdzie by Weronika pojechała.  Jeść by chciała, ale kupić to już nie. Gdy wróciłam przyjaciółka nadal spała. Gdy jadłam śniadanie, dopiero wtedy zobaczyłam śpiocha, który nawet nie kontaktował.  W tym samym momencie zadzwonił do mnie Niall. Spytał czy nie chciałabym może jechać z nim nad staw. Zgodziłam się więc byliśmy umówieni o 15:30…
*Weronika*
Grubo po 11:00 obudził mnie telefon od Zayn’a…
- Cześć kochanie, jak obudziłem to przepraszam… Posłuchaj z chłopcami wymyśliliśmy, że może pojedziemy na 2 tygodnie do domków letniskowych…
Ja zaspana nie wiedziałam co odpowiedzieć no i odpowiedziałam ok… Chodź słyszałam może 45 % co on mówił.. Ale to nic… Domyślałam się, że to coś fajnego… Po tej jakże „brutalnej” pobudce poszłam się troszkę „ogarnąć”.. Po 15:24 wleciała do domu zacieszona Ania…
- Słyszałaś? Jedziemy do domków letniskowych na dwa tygodnie! Mówił Ci Zayn?! Trzeba dziś się pakować! Szybko nie ma czasu..
Ja ze zdziwieniem powiedziałam spk… Wiedziałam, że jakieś domki letniskowe ale nie wiedziałam za bardzo o co chodziło… Więc poszłam na górę, wyjęłam walizkę z szafy no i zaczęłam się pakować… Gdy skończyłam była godzina 16:30. Zeszłam na dół aby coś zjeść. Przyjaciółka oznajmiła, że musimy iść wcześnie spać, ponieważ rano o 5:00 już wyjeżdżamy. Wiem, że ja i tak pójdę spać przed 01:00 więc nie wiedziałam w czym problem.. Również wiedziałam to, że ja i Zayn będziemy spali w samochodzie. Po chwili dostałam telefon od Zayn’a, kazał zawołać Anię i dać na głośno mówiący no i zaczął mówić :
- posłuchajcie dziewczyny.. Chyba z tego wyjazdu nici…
_____________________________________
Mam nadzieję, że się podoba... Przepraszam za różnego rodzaju
pomyłki czy ortografię... Bo nie wiem dlaczego ja wolę
pisać w nocy a w nocy nie zbyt myślę jak napisać. Więc przepraszam :  )
Wiem, że pewnie myśleliście, że to będzie, że Zayn na prawdę zginął
ale to są opowiadania o 1D a jak by Zayn'a nie było by 1D i nie chciałabym tak szybko
kończyć rozdziału :  )
Jeśli chcesz być na bieżąco obserwuj mnie na TWITTERZE :  )
Pozdrawiam i miłego dzionka :  )

8 komentarzy:

  1. jestem pod wrażeniem! naprawdę! ;)
    podziwiam Cię ;d i czekam na kolejne rozdziały! :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Dziękuję <3
      Ja również : )

      Usuń
    2. Proszę. ;)
      czytanie twojego bloga sprawia mi przyjemność ;) i tą ciekawość co będzie dalej ;p

      Usuń
    3. Ojejku dziękuję Ci bardzo <3
      Hah : D Dlatego urywam w najciekawszym momencie : D

      Usuń
  2. Naprawdę, nie ma za co :)
    no i to właśnie pozostawia taki niedosyt, że chce się więcej i więcej ;o ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że jest za co <3
      Tak tylko, że niektórzy piszą mi, że źle właśnie...

      Usuń
  3. :)
    No w sumie to trochę źle, ale jak tak Ci lepiej pisać, to innym to nie powinno przeszkadzać za bardzo. ;)

    OdpowiedzUsuń