sobota, 17 marca 2012

Rozdział 5


Rozdział 5
 Czy przyjadą kiedyś tam aby zagrać chodź jeden koncert… Bo sama jestem Polką i wiedziałam jak dziewczyny tam za nimi szaleją i bardzo chcą aby przyjechali… Malik nie wiedział co ma mi odpowiedzieć… Ale powiedział tylko to, ze pogada z chłopakami i jak by tam byli ja mam go oprowadzić… Oczywiście, że się zgodziłam… Wiedziałam, że wszystkie dziewczyny się ucieszą… Tak toczyła się nasza cała rozmowa.. W końcu spojrzałam na zegarek… Było 2 minuty po północy… Więc postanowiłam iść do domciu i jak się domyślałam, Ania już pewnie jest…
- no zbieram się zayn… Świetnie się dziś z tobą bawiłam…
- Dobrze – powiedział ze smutną miną na twarzy… Ja też się z tb świetnie bawiłem… Jesteś naprawdę super! Mam nadzieję, że jutro się spotkamy…
- Oczywiście…
Na pożegnanie Zayn dal mi buziaka i poszłam… Gdy szłam do domu cały czas myślałam, że tylko jeszcze 5 dni do mojej 17… Strasznie się cieszyłam bo w końcu po kilku miesiącach spotkam mamę… Gdy przyszłam do domu położyłam się spać i szybko zasnęłam… Rano obudziła mnie Ania i oznajmiła, że jedzie na miasto… oczywiście ja wyskoczyłam z łóżka i również z nią pojechałam…  Chciałam sobie coś kupić na przyjazd mamy, ale kompletnie brak mi pomysłów… Ale zobaczyłam spodnie z nowej dostawy to musiałam je mieć… Krok tak jak by do kolan jeszcze z dziurami… Zakochałam się  w nich… Po udanych zakupach wróciłyśmy z Anią do domu..
*Ania*
- ejj może ogarniemy trochę nasz dom co?
- no dobra – odpowiedziała jak zawsze z niechęcią Weronika…
No i zaczęłyśmy sprzątać… W zasadzie to ja bo Weronika cały czas,  w laptopie lub telefonie grzebała, albo w telewizje się gapiła…Jak zawsze ja musiałam sprzątać bo to leń patentowany…  Wszystko na mojej głowie… Ale zdążyłam się przyzwyczaić… Po skończonej „pracy” postanowiłam wpaść do Niall’a… Więc się przebrałam i bez słowa poszłam… Otworzył mi Liam… Nigdy nie umie otworzyć mi Niall ale to nic… On za to siedział na kanapie i wcinał frytki… Usiadłam koło niego… On się mnie nie spodziewał i takie
- co ty tu robisz ?
Ja się uśmiechnęłam
- siedze nie widać? – odpowiedziałam…
- to widzę… ale dobrze, że jesteś…
Przytulił mnie do siebie.. Tak mocno, że aż czułam jak mu serce bije… Byłam wtedy najszczęśliwszą osobą na świecie…
*Weronika*
Postanowiłam zadzwonić do Zayn’a czy by nie przyszedł… Ale jakoś „nie miał czasu” jak on powiedział… Od razu zrobiłam się smutna… Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam jeść czekolade…  Nagle ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi… Poszłam otworzyć… Gdy zobaczyłam kto jest za nimi bardzo się ucieszyłam… To była moja mama… Bardzo mocno ją uściskałam i usiadłyśmy na kanapie, zaczęłyśmy rozmawiać… Po pogaduszkach strasznie zgłodniałam więc poszłam coś mnie i mamie zrobić do jedzenia… Wtedy zjawiła się Ania…
- Cześć ciociu! – wykrzyczała z uśmiechem.
- Cześć kochanie- odpowiedziała moja mama.
No i ja zrobiłam naleśniki… Jak to zawsze ja musiałam kilka spalić… Ale  nic… Nadal mi chodziło po głowie co Zayn robi i dla czego nie ma dla mnie czasu… To było dziwne uczucie… Starałam się o tym nie myśleć i cieszyć się tym, ze mama jest ze mną… Wieczorem byłam strasznie padnięta… Więc postanowiłam iść spać… Mama i Ania zostały jeszcze i oglądały jakiś horror… Ja bym chciała obejrzeć ale same mi się oczy zamykały…

2 komentarze: