Rozdział 8
*Weronika*
Nie miałam ochoty na nic… jedynie
na sen… Więc się położyłam i zasnęłam… Rano obudził mnie zapach perfum Zayn’a…
Nie wiedziałam o co chodzi… Poczułam jak by coś na końcu łóżka było… Nie
myliłam się… Była to jakaś urodzinowa torebka… Od razu zrozumiałam, że mam dziś
urodziny… Ale zastanawiałam się kto mi ją tu połozył i czemu czuję perfumy
Zayn’a… Gdy zajrzałam do tej torby zobaczyłam
takiego średniego misia z koszulką.. Z przodu koszuli było zdjęcie
Zayn’a a z tyłu napis „pamiętaj zawsze będę w twoim sercu”… Ucieszyłam się
bardzo… Lecz był jeszcze mały liścik „ wiem, że nie spisz z misiem, lecz mam
nadzieję, że Ci się podoba… Twój Zayn… P.S przepraszam za to, że się martwiłaś,
ale chciałem Ci zrobić niespodziankę kocham Cię!” . Ciepło mi się aż zrobiło na
sercu… Byłam bardzo szczęśliwa… Gdy zeszłam na dół jeszcze jedna niespodzianka
na mnie czekała… Zobaczyłam : Anię, mamę, Louis’a, Niall’a, Zayn’a, Liam’a i
Harrego.. Gdy mnie zobaczyli zaczęli śpiewać „sto lat” aż się popłakałam… Byłam bardzo szczęśliwa… A zwłaszcza jak
zobaczyłam Zayn’a.. Od razu do niego
podbiegłam i go przytuliłam bardzo mocno… Inni tu zebrani zaczęli bić brawo…
- mam nadzieję, że się podoba
prezent… - powiedział ze swoim słodkim uśmiechem Zayn…
- oczywiście głuptasie, że mi się
podoba… - odpowiedziałam…
Inni nagle zaczęli śpiewać
„gorzko, gorzko” wtedy Zayn mnie pocałował.. Byłam szczęśliwa… Nawet bardzo…
- Nie spodziewałam się takich
wspaniałych urodzin! Dziękuję! – powiedziałam…
Każdy się uśmiechnął i zaczął
wręczać mi prezenty… Po już ich wręczeniu powiedziałam „dziękuję znów, ale nie
trzeba było.. Dla mnie największym prezentem jest to, że jesteście tutaj i że
naprawdę to była super niespodzianka i udała się wam!”. Znów się popłakałam…
Ale byłam bardzo szczęśliwa, że mam taka mamę i takich przyjaciół jak i takiego
chłopaka.. No i mama oczywiście musiała upiec torta… Więc zjedliśmy… Był jak
zawsze pyszny.. Po tym zaczęliśmy tańczyć, skakać, krzyczeć… Mama poszła na
górę, aby się położyć, ponieważ jak to ona powiedziała „nie mam lat na taką
zabawę”… Wtedy Louis powiedział „nikt nie jest za stary na zabawę! A pani nie
jest taka stara.. Co pani wygaduje?” ale jak zawsze moja mama musiała
postanowić na swoim… Więc poszła a my bawiliśmy się dalej… Po godzinie 03:28
chłopcy poszli.. Ja nie miałam siły się umyć…Poszłam od razu spać.. Nawet się
nie przebrałam…
*Rano*
Wstałam po 11:00 poszłam do
łazienki aby się doprowadzić do porządku… Po godzinnym prysznicu zeszłam na dół aby coś
zjeść… Moja mama już była w kuchni… Oznajmiła mi, że niestety jutro już musi jechać,
ponieważ musi iść do pracy… Trochę posmuciła mnie ta wiadomość… Ale miałam na
szczęście przy sobie przyjaciół, którzy pewnie teraz śpią i leczą kaca.. Ale
jednak są… Po kilku minutach, gdy chciałam podejść do lodówki, aby wyjąć mleko
ktoś zadzwonił do drzwi… To był Zayn… Myślałam, że jeszcze śpi no ale nie..
- Muszę nadrobić te dni z moją
królową prawda? – oznajmił mi…
______________________________________
Mam nadzieję, że się podoba : )
I nie wiem kiedy dodam kolejny, ponieważ
jestem w trakcie pisania dopiero : )
Obserwujcie mnie na twitterze, jeśli chcecie
omom czekam już na kolejny :33
OdpowiedzUsuńi zapraszam : http://lifewiththestars.blogspot.com/
Dzięki : *
UsuńSpoczii
piszesz tak dziwnie, bo dni tak szybko mijają, dużo słów są nieodpowiednie do danego wypowiedzenia ... Pomysł fajny. Ale weź troche rozwijaj przemyślenia bardziej jako dialogi a będzie super. Tak dni strasznie szybko uciekają,
OdpowiedzUsuń